Analiza Traktatu logiczno – filozoficznego Ludwiga Wittgensteina

W niniejszym artykule zostaną poddane omówieniu oraz przeanalizowaniu wybrane tezy Traktatu logiczno- filozoficznego Ludwiga Wittgensteina. Szczególna uwaga zostanie poświęcona problematyce własności relacyjnych realizujących się na płaszczyźnie językowej, mających na celu odzwierciedlenie struktury świata, zaprezentowanych w Traktacie w ramach teorii obrazkowej. Przedstawione zostaną pojęcia sensowności, prawdziwości, sprzeczności i fikcyjności zdań w kontekście logicznego obrazowania. Ich analiza wraz z przedstawieniem zagadnień z nimi związanych doprowadzi do zarysowania specyficznego podejścia do filozofii, jakie reprezentuje Wittgenstein w swoich wczesnych pismach. Ostatecznie zaś prowadzone tu rozważania mają na celu ukazanie granic stosowalności języka przy jednoczesnym zachowaniu sensowności wypowiedzi. Wątek ten w szczególności ogniskuje się wokół dyskursu metafizycznego, który jako podstawa wyjściowa poszukiwań filozoficznych wzbogaca niejednokrotnie przestrzeń ontologiczną o dodatkowy zakres możliwych odniesień do przedmiotów nieempirycznych, nie zwracajac niejednokrotnie uwagi na to w jaki sposób używa się języka w prowadzonych dociekaniach. Pytanie centralizuje się wokół języka metafizyki, jeśli zaś traktuje się język jako przezroczyste medium odzwierciedlające możliwy stan świata, wówczas poddany pod wątpliwość jest również zbiór postulowanych bytów.

Aby w pełni naświetlić podejście autora Traktatu do kwestii wiążącej się z relacją język odzwierciedlający -świat odzwierciedlany spróbujmy wpierw naszkicować w zarysie zasadnicze dla tego dzieła pojęcie myśli.

Fundament rozważań Wittgensteina zawartych w Traktacie położony jest na relacji pomiędzy trzema głównymi pojęciami: światem, językiem i myślą. Przedmiotem badań filozofii ma być analiza natury myślenia, bowiem to właśnie myśl jest specyficznym narzędziem umożliwiającym uchwytywanie świata i jego reprezentowanie w języku. Koncepcja myśli jest pozbawiona w tym ujęciu platonizującej naleciałości: struktura ontyczna myśli nie ma jakiegoś wyznaczonego królestwa idealnego (w takim sensie w jakim istnieją również myśli u Fregego), nie są to byty ani abstrakcyjne, ani wyłącznie psychiczne, lecz mają one postać sądów i zdań, które są wyrażalne w języku. Przez pryzmat takiego ustosunkowania się do myśli, jako czegoś wyrażalnego w zdaniach zdobywamy szczególną możliwość analizy zawartości myśli ukonkretyzowanych w tej właśnie formie wyrazu. Przyjrzyjmy się następującym po sobie tezom Traktatu rozbudowującym zakres znaczeniowy pojęcia myśli, by móc następnie przejść do analizy koncepcji zdań jako obrazów logicznych (mTLF5-8).

Obrazy Faktów

Myśl

Powyższa reprezentacja graficzna tez podkreśla to, że myśl jest „optymalnie abstrakcyjnym obrazem, którego jedyną formą obrazowania jest forma logiczna, i który nie jest uzależniony od jakiegokolwiek medium przedstawiania”.[2] Myśl w świetle tej definicji oraz dwóch powyższych tez jest obrazem mającym odzwierciedlać fakty w świecie, lecz nie w sposób dowolny. Oznacza to, że ten abstrakcyjny obraz ma być wyrażalny w takich strukturach, które posiadają cechy istotne dla poprawności rozumowań. O tym zaś przesądza właśnie forma logiczna. Forma logiczna musi być wspólna wszystkim obrazom tego samego stanu rzeczy, bez względu na ich formę odwzorowania. Dzięki temu, że forma odwzorowania jest pewną możliwością, że rzeczy tak się mają do siebie, jak elementy obrazu możliwy jest izomorfizm pomiędzy językiem a światem. Myśl bowiem przedstawiona w ramach obrazu, a więc w modelu rzeczywistości wyraża strukturę świata wówczas gdy jest myślą prawdziwą. Tak też odsłania się pierwsza fundamentalna przesłanka, która towarzyszy Traktatowi do samego jego zakończenia, a zaczerpnięta jest od Russella: pomiędzy strukturą zdań, a strukturą przedstawianych przez nie faktów zachodzi relacja odwzorowania, odsłaniając zaś formy logiczne zdań odkrywa się istotną strukturę rzeczywistości (mTLF6-7). Pytanie jakie rodzi się na płaszczyźnie dotychczas zarysowanej teorii obrazkowej dotyczy sposobu zinterpretowania atomizmu logicznego, a ściślej pojęcia odwzorowania zachodzącego pomiędzy elementami prostymi, z których składa się świat, a odpowiadającymi im zdaniami atomowymi, czyli takimi, które składają się z nazw jednostkowych i orzeczników najniższego stopnia. Należy zauważyć, że do tej bowiem pory w tradycji filozoficznej język nie był postawiony w samym centrum zainteresowania, tak jak ma to miejsce w omawianej teorii, traktowany w większości przypadków marginalnie był przezroczystym medium, ważnym o tyle, o ile spełniał swą rolę komunikacyjną oraz był stawiany zawsze w kontraście do świata niezapośredniczonego językowo. Mówiąc na wyższym szczeblu ogólności istotą języka podług myśli zawartej w Traktacie jest bycie obrazem tego, jak się rzeczy mają. Wittgenstein wyjaśnia enigmatyczność stwierdzenia, że zdanie jest obrazem sytuacji proponując ilustrację, która dotyczy rekonstrukcji wypadku samochodowego. Funkcję przedstawiania może pełnić nie tylko model wizualny, lecz również system abstrakcyjnych znaków włączonych w obręb zdania. W tym właśnie sensie myśl jako obraz „nie jest uzależniona od jakiegokolwiek medium przedstawiania”. Odbywa się to na mocy tego, że oba sposoby obrazowania stawiają sobie za cel reprezentację wydarzeń, czy sytuacji zastanych w świecie. Modele te są o tyle abstrakcyjne, o ile swoją zawartością obejmują wyłącznie cechy istotne danej sytuacji, nie włączając w obręb przedstawienia cech przypadkowych. I tak ważne jest zachowanie odpowiednich relacji przestrzennych w podanym przykładzie, mniej zaś uwaga przykładana jest do relacji wagowych poszczególnych obiektów. Przypadek, gdy dany model jest fałszywy -dalej ograniczę się do modelu zdań- jest rozwiązywany w ten sposób, że nadal odwzorowuje ono, lecz fałszywie, to jak się rzeczy mają. Problematyczne mogą okazać się jednak negacje, gdyż okazuje się, że możemy powiedzieć jak się rzeczy nie mają. Przydatne jest wprowadzenie do dyskursu pojęcia możliwości. Ono bowiem sprawia, że zasadne wydaje się stwierdzenie, że zdanie odwzorowuje pewną możliwość. Przy założeniu, że w zdaniu odpowiednie związki pomiędzy jego elementami odnoszą się do związków istniejących między rzeczami w świecie i stanowią ich językową reprezentację, wówczas odwzorować coś fałszywie to przedstawić nieistniejące związki między rzeczami. Urzeczywistnienie możliwości ma miejsce wówczas, gdy zdanie, które obrazuje sytuacje jest prawdziwe (mTLF7).

Prawda i fałsz

Prawdziwość jest u wczesnego Wittgensteina rozumiana na wzór teorii korespondencyjnej. Zgodnie z nią prawda jest relacją pomiędzy nośnikiem prawdy (modelem odwzorowującym) a czymś w rzeczywistości tj. pewnym weryfikatorem nośnika prawdy (faktem). Należy zauważyć, że przy semiotycznym komplikowaniu się języka operującego na zdaniach, zdania molekularne są funkcjami prawdziwościowymi zdań elementarnych. Wittgenstein rozszerzy ten wątek na sensowność zdań, by stwierdzić, że wszystkie zdania sensowne są funkcjami prawdziwościowymi zdań elementarnych. Oznacza to, że o wartości logicznej zdania sensownego przesądza prawdziwość lub fałszywość zdania atomowego. Posługując się pojęciem możliwości można podać następującą ilustrację prawdziwości na przykładzie koniunkcji dwóch zdań: koniunkcja dwóch zdań jest prawdziwa wtedy i tylko wtedy, gdy zachodzi jedna z możliwości odpowiadających jej podstawom prawdziwości tj. chodzi o tę możliwość, dla której oba człony koniunkcji są prawdziwe.[3] Uściślijmy także jeszcze jedno rozróżnienie terminologiczne. W świetle powyższych rozważań rekonstruujących zasadnicze tezy Traktatu wyróżniliśmy podstawowy typ zdań atomowych. Zdania te, mimo noszenia miana zdań prostych są w gruncie rzeczy złożone. W ich strukturze budulcowej zawarte są przecież nazwy, które dalej już nie są analizowane. Można je jedynie rozpatrywać przez pryzmat relacji semantycznych i odnosić się do ich oznaczeń tj. przedmiotów prostych. Istota zdania polega na dwubiegunowym sposobie jego interpretacji: po pierwsze pod względem jego budowy strukturalnej, która dotyczy wchodzących w skład zdania nazw oraz relacji odwzorowania, a więc obustronnego stosunku nazw do przedmiotów. Przydawanie nazw przedmiotom przebiega na drodze konwencjonalnego ich etykietowania, lecz zawsze podług formuły logicznej izomorficzności. W konsekwencji kombinatoryka nazw w zdaniu oraz ich powiązania muszą odzwierciedlać możliwe konfiguracje przedmiotów oraz ich wzajemne relacje w świecie. W konsekwencji kombinatoryka nazw w zdaniu oraz ich powiązania mają zdolność odzwierciedlania możliwych konfiguracji przedmiotów oraz ich wzajemnych relacji w świecie na podstawie tego, że przejawiają się one w zdaniach, które posiadają strukturę logiczną będącą elementem konstrukcyjnym i budulcowym całego poznania: „Zdanie jest opisem pewnego stanu rzeczy. Jak w opisie przedmiot jest opisywany według jego własności zewnętrznych, tak w zdaniu rzeczywistość jest opisywana według jej własności wewnętrznych. Zdanie konstruuje za pomocą rusztowania logicznego pewien świat.”[4] Odzwierciedlenie nie jest więc ugruntowane jedynie na jedno-jednoznacznym dopasowaniu tego, co reprezentuje i tego, co jest reprezentowane, lecz co wyraźnie zaznaczone jest w Traktacie opiera się na logice odwzorowania, więc na określonych regułach składniowych, które konstytuują każde sensowne zdanie. Zauważmy, że ogólna forma zdania, wyznaczona przez reguły składni logicznej i charakterystyczna dla wszystkich zdań sensownych nie wyklucza zjawiska twórczego generowania nowych zdań. Tak też poprzez nią za pomocą skończonej liczby słów można wyrażać sensownie w formie opisowej nowe sytuacje. By posłużyć się tezą z Traktatu „przedstawiana przez zdanie sytuacja to jego sens”.

Sens

Przywołane pojęcie sensowności zdań (mTLF9) odnosi się do definicji, która głosi, że sensem zdania jest odwzorowywany przez nie stan rzeczy, a więc możliwe połączenie przedmiotów (mTLF3). Zdanie jest sensowne nawet wówczas, gdy odzwierciedlana przez nie sytuacja nie istnieje. Wyrażenie to wydaje się jasne mając na uwadze to, że zrozumiałe są zdania fałszywe. Nie każde połączenie słów, nawet zgodnie z regułami gramatyki języka polskiego jest sensowne. Zdanie ‘Trzyletni starzec jest podobny do swojego ojca, którego jest dziadkiem’ jest przykładem tego typu zdania. Podobną trudność rodzą wspomniane już w tej pracy zdania poprzedzone negacją oraz zdania z zakresu fikcji literackiej typu ‘Pegaz nie istnieje’, chociaż te ostatnie wydają się należeć do innego przedziału zdań klasyfikowanych pod względem sensowności, gdyż są zrozumiałe mimo nieposiadania swej denotacji (chyba że przyznamy, że zbiorem desygnatów nazwy ‘pegaz’ jest zbiór wszystkich i tylko tych bytów fikcyjnych, które podlegają zakresowi definicji tej nazwy, co prowadzi do kolejnych konsekwencji mających przełożenie na problemy filozoficzne natury ontologicznej np. istnienia światów możliwych). Albo też zdanie typu ‘Kolorowy pejzaż przedstawiony na obrazie jest bezbarwny wśród miłosnych uniesień Pana Cogito rozpostartego na dywanie przed domem’, które pozbawione odniesienia, nacechowane sprzecznością (pejzaż nie może być jednocześnie kolorowy i bezbarwny) wydaję się jednak zrozumiałe przy znalezieniu odpowiedniego klucza hermeneutycznego. Biorąc pod uwagę szereg tego typu językowych labiryntów pomocne wydaje się przywołanie w tym miejscu dystynkcji Russella mającej na celu wprowadzenia rozróżnienia pomiędzy strukturą logiczną a gramatyczną zdania. Ostatnia jest pewnym typem skrótu aplikowanego w momencie stosowania ścisłej struktury logicznej.Struktura gramatyczna zdania może okazać się zwodnicza, gdyż włączona w obszar twórczego wyłaniania się nowych wyrażeń i zdań języka może płodzić zdania wyżej przytoczone. W tym właśnie miejscu Wittgenstein, który podobnie ujmuje tę kwestie, wyznacza pozycję filozofii. Zadaniem filozofii jest w jego opinii wyznaczanie linii demarkacyjnej temu, co da się wyrazić sensownie w strukturach języka oraz wyodrębnianie reguł logicznych z warstwy głębokiej języka (to, co później nazwane jest w Dociekaniach gramatyką głęboką w kontekście gier językowych), które są implicite zawarte w samym języku. Reguły te stanowią o ważności filozofii, jako tej która je opisuje, wyłaniając te zdania konieczne, które będąc apriorycznymi konstytuują warunki konieczne zasadom myślenia, a więc także tym, które obowiązują na płaszczyźnie opisu rzeczywistości empirycznej. Tak też, można każde zdanie sensowne przełożyć na drodze analizy logicznej na taką formę zdania, która będzie posiadała strukturę logiczną składającą się ze stałych i zmiennych logicznych i innych własności charakterystycznych dla struktury logicznej zdań z uwzględnieniem najwyższej ostrożności w uwzględnianiu typów przedmiotów i ich symbolicznej reprezentacji w zdaniach oraz pułapek językowych, kryjących się w wieloznaczności pojęć[5]. Istnieją zdania, które są pozbawione sensu- zdania, które o niczym nie mówią. Nie można ich poddać analizie logicznej, ponieważ ich struktury zdaniowe nie są izomorficzne ze strukturami stanów rzeczy. Pomimo tego, że ich budowa podporządkowana jest strukturze gramatycznej, jak zostało to pokazane na dwóch przytoczonych zdaniach, nie mają struktury, która przynależy do zbioru możliwych struktur zdaniowych wyznaczonych przez logiczną formę języka. W przypadku, gdy zdanie jest sprzeczne logicznie, a więc takie, które ma postać zdania ‘p i ~p’ jest ono fałszywe bez względu na to co jest faktem, stąd nie ma potrzeby porównywania go z rzeczywistością, gdyż nic nie mówi ono o świecie. Zdania sprzeczne są bezsensowne. W opozycji do zdań sprzecznych logicznie stoją tautologie, które w koncepcji Wittgensteina również niczego nie mówią o świecie. Stąd wyciąga on wniosek, że istnienie stanów rzeczy jest w tautologii nieistotne, co doprowadza, go do tezy, że zdania logiki, rozumiane jako te, których budulcem są wyrażenia, które są prawdziwe na mocy swej logicznej formy (dokładniej: które są prawdziwe w każdej niepustej dziedzinie) są bezsensowne. Zrozumieniu problemu bezsensowności dostarcza wyjaśnienie tego pojęcia nie jako synonimu niedorzeczności, lecz jedynie jako pojęcia, które głosi, że logika niczego nie mówi o świecie. Można się z tym zgodzić wówczas, gdy logikę uzna się za narzędzie, którego zakres stosowania ogranicza się do dostarczenia i opracowania schematów poprawnego rozumowania oraz , co zostało już zaznaczone w niniejszej pracy na gruncie filozofii Wittgensteina, ma za zadanie ujawniać budowę języka w stosunku do opisywanego przez niego świata (mTLF4). Za przyjęciem tej koncepcji przemawiają również nieempiryczne metody stosowane w matematyce i logice, które do weryfikacji stawianych hipotez nie wymagają istnienia weryfikatorów pochodzących z doświadczenia. Podsumowując dotychczasowy przebieg analizy: Wittgenstein zawęża możliwości generowania zdań do zdań sensownych, które są wyznaczone przez głęboką strukturę języka (jej głębia oznacza jedynie tyle, że nie przejawia się ona explicite w języku). Przez pryzmat takiej właśnie optyki należy też rozpatrzyć dwie finalne tezy Traktatu:

O milczeniu

Można je zawrzeć również w zdaniu, że cokolwiek można pomyśleć i da się sensownie powiedzieć jest możliwe. Przesądza to o zniesieniu roszczeń metafizyki do zajmowania sensownego stanowiska we własnej dziedzinie badań dotyczących istnienia świata, gdyż doprowadza to do tworzenia zdań połączonych ze sobą wedle prawideł gramatyki języka, lecz pozbawionych wartości logicznej. Taka sieć zdań niedorzecznych prowadzi, by posłużyć się metaforą religijną, do wytworzenia budowli przypominającą wieżę Babel, w której poszczególni budowniczowie nie są w stanie jej wykończyć ze względu na pomieszanie języków będących w użyciu (parafrazując późnego Wittgensteina: pomieszanie gier językowych). W przełożeniu na strukturę teorii filozoficznych następuje formacja pseudoproblemów, które pretendując do eksplikowania świata nic w istocie sensownego o nim nie mówią.

W tym miejscu rozważań należy się zatrzymać, by bacznie przyjrzeć się temu, co zostało tu napisane. Łatwo bowiem pokusić się o interpretację wartościującą wszelkich prób podjętych przez metafizykę wraz z zakwestionowaniem jej ważności. Jak zgodnie twierdzą komentatorzy (Wolniewicz, Sady, Scruton, Glock i inni) i do czego przyznaje się sam Wittgenstein w późniejszych pismach nadinterpretacji tej dokonali pozytywiści logiczni podejmujący próbę wykreślenia metafizyki z obszaru nauk filozoficznych. Klucz do zrozumienia ścieżki, którą podąża Wittgenstein w Traktacie leży w dwóch przedstawionych powyżej w postaci graficznej tezach. Mówiąc krótko, to co jest przedmiotem zainteresowań metafizyków nie należy do świata. Zrozumienie struktury metafizycznych rozważań, semantycznej złożoności używanych często dowolnie pojęć nastręcza tak wiele trudności dlatego, że próbuje się w nich wyrazić to, co nie da się klarownie wyrazić. W tym sensie zrozumienie metafizyki leży poza światem, a więc poza taką możliwością, która zezwala na ujmowanie myśli w zdania sensowne.

Na zakończenie pojawia się istotna teza, do której Wittgenstein przyznaje się otwarcie, mianowicie do próby zbudowaniu ontologii świata przemycanego w Traktacie pod postacią tez o silnym zabarwieniu metafizycznym (przykładem są próby wypowiedzi na temat wartości absolutnych) czyniąc z całego Traktatu zestaw ćwiczeń, po wykonaniu których należy je porzucić, gdyż poprzez nakierowanie przez autora zwierciadła prześwietlającego jego świadome zamierzenia, okazuję się, że cały Traktat jest zbiorem tez niedorzecznych. Finalne autozniszczenie wynika więc z przyjętych założeń mających na celu zakreślenia granic sensowności języka. Stąd niezwykłość Traktatu, który mimo surowości swoich tez, często przedstawionych w nadzwyczaj skrótowej formie przekraczającej dozwolone granice wyrażania, nie tylko mówi o czymś, lecz jest sam w sobie ilustracją tego o czym mówi. Inną oczywiście kwestią jest to, czy bogatość języka pozostająca w relacji do świata i siebie samego jest rzeczywiście wyznaczona przez taką jego naturę, jaka została tu przedstawiona.

AB

[1] Skrót mTLF6 odsyła do Mapa Traktatu logiczno-filozoficznego Wittgensteina na przykładzie wybranych tez sporządzonej jako dodatek do niniejszej pracy, umożliwiający przyjrzenie się konkretnym tezom traktatu, do których nawiązuję w tej pracy. Cyfra oznacza numer poruszanego wątku wraz z graficznymi ilustracjami tez z Traktatu.

[2] Cytuję za: Glock H.J, Słownik Wittgensteinowski, Wyd. Spacja, Warszawa 2001, s. 209.

[3] Więcej o pojęciu prawdziwości u Wittgensteina, także po odejściu przez niego od koncepcji atomizmu logicznego zob. Glock H.J, Słownik Wittgensteinowski, Wyd. Spacja, Warszawa 2001, s.259.

[4] Wittgenstein L., Tractatus logico-philosophicus, Wyd. PWN, Warszawa 2000, s.23.

Omawiając powyższą kwestię odwzorowania otwarte pozostają pytania o podmiotowe predyspozycje do rzutowania określonych własności na obiekty poznawalne w procesie poznawczym, mimo że własności te są immanentnie zawarte w samych dyspozycjach epistemicznych. Przykładowo można uznać, że relacja kauzalna jest rzeczywistą relacją nie tylko objawiającą się w świecie ujmowanym w kategorie poznawcze (w tym językowe), lecz również przysługuje ona światu samemu w sobie, nie jest zaś nań narzucona w sensie kantowskim na mocy systemu apriorycznych form i kategorii. W takim realistycznym rozumieniu relacji kauzalnej, jej odkrycie jest jedynie formą zauważenia w przyrodzie i przetransponowania do języka i nie wynika ani z apriorycznych struktur naszego umysłu, ani ze zwykłego wyrobienia w sobie przyzwyczajenia do łączenia zjawisk w relację przyczynowo- skutkową. Zauważmy, że problem ten zaciera się w podejściu przednaukowym, gdzie większość naszych przekonań nie jest poddawana pod skalpel operacji sceptycznych.

[5] Szereg warunków jakie ma na celu spełnić symbolizm Wittgenstein formułuje w tezach 5.01- 5.5352. Więcej na ten temat w kontekście stosowania symbolizmu Wittgensteina w naukach formalnych: Rotter K., Idea nauk formalnych we wczesnej filozofii Ludwiga Wittgensteina, Wyd. UW, Wrocław 1996.

Bibliografia

Friedlander E., Signs of Sense: Reading Wittgenstein Tractatus, Wyd. Harvard University Press, Londyn 2001.

Glock H.J, Słownik Wittgensteinowski, Wyd. Spacja, Warszawa 2001.

Hyder D., The Mechanics of Meaning: Propositional Content and the Logical Space of Wittgenstein Tractatus, Wyd. Berlin &NYC 2002.

Nieli R., Wittgenstein:from mysticism to ordinary language, Wyd. State University of New York Press, NYC 1987.

Sady W., Wittgenstein. Zycie i dzieło, Wyd. Daimonion, Lublin 1993.

The Stanford Encyclopedia of Philosophy, wyd. Stanford University 2006.

Wittgenstein L., Tractatus logico-philosophicus, Wyd. PWN, Warszawa 2000

 

Żródło: Wpis z archiwum web.archive.org z dnia 5 listopada 2009 r.

Uncategorized