Moralność i Etyka

,,[Anaksagoras] Zupełnie takie zrobił na mnie wrażenie, jak gdyby ktoś np. mówił, że Sokrates wszystko, cokolwiek robi, robi rozumem, a potem by jął z osobna podawać przyczyny wszystkiego, co robię, i mówił naprzód, że dlatego teraz tu siedzę, że moje ciało składa się z kości i ścięgien, a kości są sztywne i stawami ze sobą połączone, ścięgna zaś mogą się napinać i opadać, a obejmują kości naokoło wraz z mięsem i błoną, która je łączy. Więc ponieważ kości są zawieszone w stawach, ścięgna kurcząc się i opadając, pozwalają mi teraz zginać członki i dla tej to przyczyny ja tutaj zgięty siedzę. A znowu to rozważanie z wami innymi jakimiś przyczynami w tym rodzaju gotów by tłumaczyć, odwołując się do głosów i zmian w powietrzu, i wrażeń słuchowych, i niezliczonych innych tego rodzaju przyczyn, a zapominając podać przyczyny prawdziwe, a mianowicie to, że skoro się Ateńczykom wydało lepszym skazać mnie na śmierć, to dlatego i mnie się znowu wydaje lepszym tutaj siedzieć i sprawiedliwym zostać na miejscu i ponieść karę, jaką mi wymierzyli. Bo dalipies, myślę, że dawno by te ścięgna i te kości były gdzieś w Megarze czy między Beotami, dokąd by je poniosło mniemanie o tym, co najlepsze, gdybym ja sam nie uważał za rzecz sprawiedliwszą i piękniejszą, zamiast uciekać i wyrywać, poddać się państwu i ponieść karę, którą mi wymierzono. Więc tamtego rodzaju przyczyny podawać- bardzo niemądrze. Jeśliby ktoś powiedział, że nie mając tego wszystkiego, tych kości i ścięgien i co tam innego mam jeszcze, nie byłbym w stanie zrobić tego, co mi się podoba, miałby słuszność. Ale powiedzieć, że ja dlatego i przez to robię to, co robię, i przez to się rozumem kieruję, a nie przez to, że wybieram to, co najlepsze, to byłaby wielka i niebywała lekkomyślność. To by znaczyło nie umieć rozróżnić, że czymś innym jest przyczyna czegoś, co istnieje, a czymś innym to, bez czego przyczyna nie mogłaby być przyczyną."


Platon [Fedon]



****



,,Więc cnoty nie stają się udziałem naszym ani dzięki naturze, ani wbrew naturze, lecz z natury jesteśmy tylko zdolni do ich nabywania, a rozwijamy je w sobie dzięki przyzwyczajeniu. [...] Cnót nabywamy dzięki uprzedniemu wykonywaniu czynów (etycznie dodatnich), jak się to dzieje także w dziedzinie innych sztuk. Tych bowiem rzeczy, których trzeba się nauczyć, by je wykonywać, tych uczymy się właśnie przez ich wykonywanie; tak np. budowniczowie kształcą się budując domy, a cytrzyści- grając na cytrze. Tak samo stajemy się sprawiedliwi postępując sprawiedliwie, umiarkowani przez postępowanie umiarkowane, mężni przez mężne zachowywanie się. Za oznakę trwałych dyspozycji uważać należy przyjemność lub przykrość, które towarzyszą czynnością; bo kto wyrzeka się rozkoszy zmysłowych i to właśnie go raduje, ten jest umiarkowany; kto zaś odczuwa to jako ciężar, jest rozwiazły [...]. Przyjemności bowiem i przykrości tyczy się dzielność etyczna. Wszak ze względu na przyjemność dopuszczamy się czynów niecnych, a ze względu na przykrość wstrzymujemy sie od czynów pięknych."


,,Kto więc używa tego wyrazu w znaczeniu potępiającym- nazywa samolubami tych, co chcą zagarnąć dla siebie zbyt wiele pieniędzy, zaszczytów i przyjemności cielesnych- ludzie bowiem na ogół do tych rzeczy dążą i o te zabiegają jako o największe dobro; dlatego też te rzeczy stają się przedmiotem gorącej walki. Ci więc, którzy pod tym względem mają wygórowane pretensje, ulegają swym żądzom i w ogóle namiętnościom nierozumnej części duszy [...] i słusznie potępia się ludzi, którzy w tym znaczeniu są samolubami. [...] jeśliby ktoś sam starał się zawsze postępować przede wszystkim sprawiedliwie albo w sposób umiarkowany, lub w sposób zgodny z jakąś inną cnotą, i jeśliby w ogóle zawsze starał się być w zgodzie tylko z tym, co moralnie piękne, to takiego człowieka nikt nie nazwie samolubnym i nie zgani go. Mogłoby się jednak zdawać, że właśnie taki człowiek jest raczej samolubem: wszak chce uzyskać dla siebie to, co moralnie najpiękniejsze i najlepsze, i ulega temu, co w nim jest najistotniejsze, i we wszystkim jest mu posłuszny. [...] Wynika stąd, że przede wszystkim tego właśnie człowieka uważać można za samoluba, ale nie w ujemnym tego wyrazu znaczeniu, lecz w znaczeniu, które się tak od tamtego różni, jak życie zgodne z nakazami rozumu od życia kierowanego namiętnościami i jak dążenie do tego, co moralnie piękne, od dążenia do tego, co wydaje się korzystne."


Arystoteles  [Etyka Nikomachejska]



****



,,Jeżeli przeto źródłem uczucia moralnego jest użyteczność i jeżeli na użyteczność tę nie zawsze patrzy się z punktu widzenia samego siebie, to wynika stąd, że wszystko, co przyczynia się do szczęścia społeczeństwa, bezpośrednio budzi naszą aprobatę i przychylność. Oto zasada, która w znacznej mierze tłumaczy genezę moralności."


,,Pojęcie moralności implikuje pewien rodzaj wspólnego wszystkim ludziom uczucia, które przedmiotem powszechnej aprobaty czyni jeden i ten sam obiekt i sprawia, że wszyscy, albo prawie wszyscy, zgadzają się w swoich na ten temat opiniach i decyzjach. Implikuje ono również pewien rodzaj uczucia o tak uniwersalnym i rozległym zasięgu, że dotyczy ono całego rodzaju ludzkiego, przez co czyny i postępowanie osób bardzo nawet od nas oddalonych stają się przedmiotem pochwały lub nagany, w zależności od tego, czy zgadzają się, czy nie zgadzają z przyjętą normą. Jedynie poczucie ludzkości, o którym tak wiele się tu mówi, spełnia oba te konieczne warunki."



,,Zasady prawa i sprawiedliwości zależą więc całkowicie od szczególnej sytuacji i warunków, w jakich przychodzi ludziom żyć, a powstanie swoje i istnienie zawdzięczają temu, że ścisłe ich i konsekwentne przestrzeganie jest pożyteczne dla ogółu. Gdyby w jakimś istotnym względzie zmienić kondycję ludzką- spowodować nadzwyczajną obfitość lub nadzwyczajny niedostatek dóbr, zaszczepić w ludzkich sercach doskonałe umiarkowanie i poczucie ludzkości albo też doskonałą drapieżność i złą wolę- uczyniłoby to sprawiedliwość kompletnie bezużyteczną, a tym samym zniweczyło jej istotę i pozbawiło ją wiążącej ludzi mocy."


David Hume [Badania dotyczące zasad moralności]



****



,,Pierwsze pytanie tutaj brzmi więc: czy czysty rozum sam przez się wystarcza do motywowania woli, czy też może być determinującym ją powodem tylko jako empirycznie uwarunkowany. Otóż tutaj wchodzi w grę pewne usprawiedliwione przez Krytykę czystego rozumu, chociaż nie dające się empirycznie unaoczniająco przedstawić, pojęcie przyczynowości, mianowicie przyczynowości wolności; i gdy obecnie zdołamy wyszukać racje dla dowodu, że ta własność istotnie przysługuje woli ludzkiej ( i tak samo też woli wszystkich rozumnych istot), to wykaże się w ten sposób nie tylko, że czysty rozum może być praktyczny, ale nadto, że jedynie on, a nie rozum empirycznie ograniczony, jest bezwarunkowo praktyczny."



,,Praktyczne prawidło jest więc tu bezwarunkowe, a tym samym przedstawiane a priori jako sąd kategorycznie praktyczny, przez który wola zostaje absolutnie i bezpośrednio (przez samo praktyczne prawidło, które więc jest tutaj prawem) obiektywnie determinowana. Albowiem czysty, sam w sobie praktyczny rozum jest tutaj bezpośrednio prawodawczy. Wolę przedstawia się tu sobie jako niezależną od empirycznych warunków, a tym samym jako czystą wolę, tj. jako determinowaną przez samą jedynie formę prawa, i ten motyw determinujący uważa się za naczelny warunek wszystkich maksym."



,,Wymieniony poprzednio fakt nie daje się zaprzeczyć. Wystarczy tylko dokonać rozbioru sądu, jaki ludzie wydają o zgodności swych czynów z prawem: zawsze okaże się, że ich rozum, choćby też skłonność jak najbardziej się temu sprzeciwiała, nieprzekupny i zniewolony przez samego siebie, zawsze konfrontuje maksymę woli, powziętą przy danej czynności z czystą wolą, tj. z samym sobą, uważając siebie za a priori praktyczny. Otóż to pryncypium moralności uznaje rozum właśnie z uwagi na powszechność prawodawstwa, która czyni je formalnym naczelnym motywem determinującym wolę bez względu na wszelkie subiektywne jej różnice, zarazem za prawo dla wszystkich istot rozumnych, o ile one w ogóle posiadają wolę."



,,Istota wszelkiej moralnej wartości czynów polega na tym, aby prawo moralne bezpośrednio determinowało wolę."


Immanuel Kant [Krytyka praktycznego rozumu]


,,Twierdzę oto: człowiek i w ogóle każda istota rozumna istnieje jako cel sam w sobie, nie tylko jako środek, którego by ta lub owa wola mogła używać wedle swego upodobania, lecz musi być uważany zarazem za cel zawsze, we wszystkich swych czynach, odnoszących się tak do niego samego, jak też do innych istot rozumnych. [...] To, co istnieje, a czego istnienie zależy nie od naszej woli, ale od przyrody, ma mimo to- o ile jest czymś pozbawionym rozumu- tylko względną wartość, a to jako środek, i zwie się dlatego rzeczą; natomiast istoty rozumne nazywamy osobami, ponieważ już ich natura wyróżnia je jako cele same w sobie, tj. jako coś, czego nie należy używać tylko jako środka [...]. Są to więc nie tylko subiektywne cele, których istnienie jako skutek naszego czynu posiada dla nas wartość, lecz cele obiektywne, tj. rzeczy, których istnienie samo w sobie jest celem, i to takim, którego nie można zastąpić żadnym innym celem, któremu by one miały służyć  j e d y n i e  za środek."



,,Postępuj tak, byś człowieczeństwa tak w twej osobie, jak też w osobie każdego innego używał zawsze zarazem jako celu, nigdy tylko jako środka."



,,W państwie celów wszystko ma albo jakąś cenę, albo godność. To, co ma cenę, można zastąpić także przez coś innego, jako jego równoważnik, co zaś wszelką cenę przewyższa, a więc nie dopuszcza żadnego równoważnika, posiada godność. To, co odnosi się do powszechnych ludzkich skłonności i potrzeb, ma cenę rynkową; to, co bez względu na jakąś potrzebę odpowiada pewnemu smakowi, tj. upodobaniu [...], posiada cenę uczuciową (affektionspreis); to zaś, co stanowi warunek, pod którym jedynie coś może być celem samym w sobie, ma nie tylko względną wartość, tj. cenę, lecz wartość wewnętrzną, tj. godność. Moralność jest warunkiem, od którego jedynie zależy to, że istota rozumna może być celem samym dla siebie [...]. A więc jedynie moralność i ludzkość, o ile jest zdolna do moralności, są tym, co posiada godność."



,,Przez państwo zaś pojmuję systematyczne powiązanie różnych rozumnych istot przez wspólne prawa. A ponieważ prawa określają cele wedle ich powszechnego obowiązywania, dlatego- jeżeli pominiemy osobiste różnice między istotami rozumnymi, jako też wszelką treść ich celów prywatnych- to całość wszystkich celów (tak istot rozumnych jako celów samych w sobie, jak własnych celów, jakie każda z nich sama sobie może stawiać) da się pomyśleć w systematycznym związku, tj. jako państwo celów, które jest według powyższych zasad możliwe.[...] Zatem każda istota rozumna musi tak postępować, jak gdyby przez swoje maksymy była zawsze prawodawczym członkiem ogólnego państwa celów. Formalna zasada tych maksym brzmi: postępuj tak, jak gdyby twoja maksyma miała służyć zarazem za prawo ogólne (wszystkich istot rozumnych)."



,,Wszystkie imperatywy wyrażają powinność i wskazują przez to na stosunek obiektywnego prawa rozumu do woli, której co do jej subiektywnej własności prawo to nie określa z koniecznością (wskazującą na przymus). Mówią one, że byłoby dobrze coś uczynić lub czegoś zaniechać, ale mówią to woli, która nie zawsze dlatego coś czyni, że przedstawia się jej, iż dobrze jest tak postąpić."



,,Nigdzie w świecie, ani nawet w ogóle poza jego obrębem, niepodobna sobie pomyśleć żadnej rzeczy, którą bez ograniczenia można by uważać za dobrą, oprócz jedynie dobrej woli."


Immanuel Kant [Uzasadnienie metafizyki moralności]



****



,,Co jest dobre? - Wszystko, co zwiększa w człowieku poczucie mocy, wolę mocy, samą moc. / Co jest liche? - Wszystko, co pochodzi ze słabości./ Co jest szczęściem?- Poczucie, że moc rośnie, że opór zostaje przezwyciężony./ Nie zadowolenie, lecz większa moc; nie pokój w ogóle, lecz wojna; nie cnota, lecz tężyzna (cnota w renesansowym stylu, virtu, cnota wolna od moralizatorstwa)./ Niech giną słabi i nieudatni: pierwsza teza naszej miłości do człowieka. I należy im jeszcze w tym dopomóc./ Co jest szkodliwsze niż wszelka zdrożność? Aktywne współcierpienie z wszystkimi nieudatnymi i słabymi- chrześcijaństwo."


Fryderyk Nietzsche [Antychrześcijanin]


,,Bunt niewolników na polu moralności zaczyna się tym, że ressentiment samo się staje twórczym i płodzi wartości: ressentiment takich istot, którym właściwa reakcja, reakcja czynu, jest wzbroniona i które wynagradzają ją sobie tylko zemstą w imaginacji. Gdy wszelka dostojna moralność wyrasta z triumfującego potwierdzenia siebie samej, moralność niewolnicza mówi z góry 'nie' wszystkiemu, co 'poza nią', co 'inne', co nie jest 'nią samą': i to 'nie' jest jej twórczym czynem."


,,Wszystko to są ludzie opanowani przez ressentiment, te fizjologiczne rozbitki i robaczywce, całe to drgające państwo podziemnej zemsty, niewyczerpane, nienasycone w wybuchach przeciw szczęśliwym, a tak samo w maskaradach zemsty, w pozorach do zemsty. Kiedyż by doszli właściwie do swego ostatecznego, najprzebieglejszego, najwznioślejszego tryumfu zemsty? Wtedy niewątpliwie, gdyby im się udało swą własną nędzę, całą nędzę w ogóle wtłoczyć w sumienie szczęśliwych tak, że ci pewnego dnia poczęliby się wstydzić swego szczęścia i może by rzekli do siebie: 'Hańbą jest być szczęśliwym! Za wiele jest nędzy!'"


Fryderyk Nietzsche [Z genealogii moralności]



****



,,Cnota jest nabytą cechą ludzką, której posiadanie i przestrzeganie umożliwia nam osiąganie dóbr wewnętrznych wobec praktyk, jej brak natomiast osiąganie tych dóbr skutecznie nam uniemożliwia, [...]. Dlatego też cnoty należy rozumieć jako skłonności, które podtrzymują istnienie praktyk i umożliwiają nam uzyskiwanie dóbr wytwarzanych w tych praktykach, oraz które pozwalają nam zarazem wytrwać w tego rodzaju poszukiwaniach, pomagając nam przezwyciężać krzywdy, niebezpieczeństwa, pokusy i zakłócenia i które przynoszą nam coraz szerszą samowiedzę i coraz to szerszą wiedzę o dobru. [...] Życie dobre to życie spędzone na poszukiwaniach dobra człowieka, zaś cnoty niezbędne w tych poszukiwaniach umożliwiają nam zrozumienie tego, czym jeszcze- i czym ponadto- może być ludzkie dobre życie."


Alasdair MacIntyre  [Dziedzictwo cnoty ]



****



,,Odrzucamy więc wszelkie zakusy zmierzające- pod pozorem, że świat moralny posiada również swoje trwałe zasady stojące ponad historią i różnicami narodowymi- do narzucenia nam jakiejkolwiek dogmatyki moralnej w charakterze wiecznego, ostatecznego niezmiennego odtąd prawa moralnego. Twierdzimy natomiast, że cała dotychczasowa teoria moralności jest- w ostatniej instancji- wytworem każdorazowej sytuacji ekonomicznej społeczeństwa. A że społeczeństwo rozwijało się dotąd poprzez przeciwieństwa klasowe, moralność była zawsze moralnością klasową; albo usprawiedliwiała panowanie i interesy klasy panującej, albo też- z chwilą gdy klasa uciśniona wzrosła dostatecznie na siłach- wyrażała bunt przeciw temu panowaniu i interesy przyszłości uciśnionych. Moralność prawdziwie ludzka, stojąca ponad przeciwieństwami klasowymi i ponad wspomnieniem o nich, możliwa będzie dopiero na takim szczeblu rozwoju społecznego, który nie tylko przezwyciężył przeciwieństwo klasowe, ale zapomniał o nim w praktyce życiowej."


,,Wolność woli nie jest więc niczym innym jak zdolnością rozstrzygania na podstawie znajomości rzeczy. Im bardziej wolny jest więc sąd człowieka w jakiejś określonej kwestii, z tym większą koniecznością treść tego sądu będzie określona [...]. Wolność polega więc na- opartej o zrozumienie konieczności przyrodniczych- władzy naszej nad nami samymi i nad przyrodą zewnętrzną, jest więc koniecznym wytworem rozwoju historycznego. Pierwsi ludzie wyodrębniający sie ze świata zwierzęcego byli pod wszystkimi istotnymi względami równie niewolni jak same zwierzęta; ale każdy postęp kultury był krokiem ku wolności."


Fryderyk Engels  [Anty- Dühring]



****





CDN