O myśleniu

fenomen wykładania, pojmowania, rozumienia







I. Problematyka


1.      Rozumienie w nauce a rozumienie hermeneutyczne

·        O dwóch możliwościach pojmowania doświadczenia: doświadczenie w nauce a doświadczenie hermeneutyczne

·        O skutkach wypracowania naukowej metody badawczej w nowożytnym przyrodoznawstwie

·        O nieredukowalności procesu hermeneutycznego do naukowych procedur metodologicznych

 

2.      Poznanie hermeneutyczne według H-G.Gadamera

·        O ważności przebiegu myślenia w ramach języka

·        O nieinstrumentalnym traktowaniu języka przez Gadamera

·        O niemożliwości istnienia języka prywatnego

·        Czym jest prawda w hermeneutyce?

·        Tekst spisany jako uprzywilejowany przedmiot hermeneutyki

·        Dialektyka pytania i odpowiedzi w hermeneutycznym procesie interpretacyjnym

·        Zagadnienie ważności tradycji i autorytetu w rozumieniu

·        Uwagi końcowe: rozumienie jako porozumienie, świadomość efektywno-dziejowa







1. Rozumienie w nauce a rozumienie hermeneutyczne





Kluczowym zjawiskiem w hermeneutyce jest doświadczenie. Zadajmy sobie pytanie w jaki sposób owo doświadczenie hermeneutyczne jest rozumiane oraz czym różni się ono od doświadczenia naukowego.

Doświadczenie hermeneutyczne nie polega na pozyskiwaniu z obszaru tego, co podlega badaniu, niepodważalnej wiedzy spełniającej naukowy ideał metody. Rezygnacja z absolutności wyników badań nie pociąga za sobą rezygnacji z poznania intersubiektywnego i dążenia do prawdy.  Fenomen rozumienia przenika wszelkie relacje człowieka ze światem, co widoczne jest w całej bogatości i egzemplifikacyjnej niewyczerpywalności tych stosunków: począwszy od nabywania umiejętności językowych przez dzieci celem nabrania silniejszych więzów ze światem; poprzez posługiwanie się wykonanym celowo narzędziem do obróbki materiałów; przez  geometryczne zagospodarowywanie przestrzeni rolnej pod uprawę przez rolnika;  po wysiłki  filozofa dążącego do budowania  teoretycznych modeli świata i zjawisk- by wybiórczo wymienić różne działania oparte na rozumiejącym wykorzystaniu możliwości powstałych na lini człowiek wytwarzający- świat artefaktyczny. Jeżeli zgodzimy się z tym, co zostało powiedziane w powyższym zdaniu, wówczas możemy przypuszczać, że rozumiejąca wykładnia życia (bo takim wyrażeniem próbowałbym nazywać  hermeneutyczną refleksję nad szeregiem twórczych  przedsięwzięć charakteryzujących homo laborans)  może posiadać uniwersalny wymiar za sprawą swojego przedmiotu refleksji. Przedmiotem refleksji hermeneutyki filozoficznej mogą stać się przejawy życia człowieka, które mogą zostać poddane interpretacyjnej wykładni. Wspomniane przejawy życia twórczego  stanowią dla namysłu hermeneutycznego poziom fundacyjny, same w sobie będąc czymś wielorakim i refleksyjnie niedookreślonym, są podatne nie tylko na analizę terminologiczną (choć nikt do tej pory nie sformułował definicji pojęcia życia obejmującego jego całościowe mikro i makrostrukturalne przejawy:  chemiczno-fizyczne, biologiczne, społeczne, wreszcie filozoficzne), lecz również analizę egzystencjalną egzystencji, przywołując wyrażenia językowe, jakim posługiwał się Heidegger  (
przybliżenie tego złożonego terminu w kolejnej części warsztatów). Jeżeli wykładnia rozumiejąca może być skierowana ku rozświetleniu szerokiego spektrum przejawów życia, w tym tych charakterystycznych  dla świata przedjęzykowego (świata nieuświadomionych, choć posiadających intersubiektywne znaczenie, instynktów) wówczas z poziomu interpretacji tekstu wznosimy się na poziom analizy rzeczywistych, codziennych czynności. Możemy więc teraz powiedzieć, że celem hermeneuty jest poszukiwanie takiego doświadczenia prawdy, które przekracza obszar, nad którym sprawuje kontrolę naukowa metodyka. W tym sensie granice nauki wyznaczają pole, którym zajmuje się namysł hermeneutyczny.

Zapytajmy, dla uwidocznienia problemu relacji między myśleniem w nauce, a w hermeneutyce filozoficznej, dlaczego H-G. Gadamer nie prowadzi myślenia z wnętrza naukowego obszaru badawczego? W Cóż to jest prawda (w: Rozum słowo, dzieje) Gadamer pisze (zwróćmy szczególną uwagę na a) cele poznania, b) pojęcie prawdy oraz c) pojęcie doświadczenia):


  



 

„Czy nauka rzeczywiście, jak sama o sobie twierdzi, jest ostateczną instancją i jedynym siedliskiem prawdy? Nauka uwolniła nas od wielu przesądów i zdemaskowała wiele złudzeń. Wysuwane przez naukę roszczenia do prawdy polega zawsze na kwestionowaniu niesprawdzonych presupozycji, a tym samym na lepszym rozpoznawaniu tego, co jest. Ale jednocześnie, w miarę jak postępowanie naukowe rozszerza się na wszystko co jest,  wątpliwe staje się, czy założenia nauki dopuszczają w ogóle pytania o prawdę w jej pełnym wymiarze.”

   

„Pytamy z troską, w jakiej mierze z samego postępowania nauki wynika, że jest tyle pytań, na które musimy znaleźć odpowiedź, a których nauka nam zabrania? Nauka zabrania stawiać pytania, dyskredytując je, to jest ogłaszając je za bezsensowne. Albowiem dla nauki sens ma wyłącznie to, co odpowiada jej własnej metodzie dochodzenia do prawdy i badania prawdy. Uczucie niezadowolenia wobec zgłaszanego przez naukę roszczenia do prawdy rodzi się zwłaszcza w dziedzinie religii, filozofii i światopoglądu. Są to instancje, na które powołują się głosy sceptyczne wobec nauki, aby zaznaczyć ograniczenie naukowej specjalizacji i metodycznego badania w stosunku do rozstrzygających problemów życiowych.”

 

„Przykładowo badanie naukowe prowadzone przez tak zwaną naukę o sztuce ma od początku świadomość, że nie może ani zastąpić, ani przezwyciężyć doświadczenia sztuki. To, że w jakimś dziele sztuki doświadczona zostaje prawda nieosiągalna dla nas na innej drodze, stanowi o filozoficznym znaczeniu sztuki, opierającej się wszelkiej praktyce rozumowej. Tak więc obok doświadczenia filozofii doświadczenie sztuki to najdobitniejsza przestroga dla świadomości naukowej, by uznawała ona swoje własne granice”. 








Kluczową konsekwencją myślenia prowadzonego na wzór nowożytnego przyrodoznawstwa jest postulat badań opartych na doprecyzowanej pojęciowo metodzie (por. początki myślenia metodycznego w przyrodoznawstwie i filozofii np. F.Bacon, R. Descartes). Choć dziś kryterium jednej poprawnej metody naukowej nie jest aktualne, możemy jednak pokusić się o wstępne scharakteryzowanie myślenia naukowego jako tego, które kieruje się jawnymi kryteriami metodologicznymi.
Zdaniem Gadamera  metoda jaką  posługuje się nauka polega na ,, ustalaniu podobieństw, regularności, prawidłowości, które pozwalałyby przewidywać poszczególne zjawiska i procesy. W sferze zjawisk przyrodniczych taki cel jest wysoce skuteczny, choć nie wszędzie da się w jednakowym stopniu osiągnąć. Powodem jest to, że nie wszędzie można zapewnić należytą ilość danych (meteorologia pracuje równie metodycznie jak fizyka, tyle że jej dane zawierają więcej luk, i dlatego jej przewidywania są  bardziej niepewne)" (Prawda i metoda).
Czy takie samo instrumentarium naukowe miałoby zastosowanie przy badaniach nad sferą moralną, estetyczną, społeczną, czy aletejologiczną? Oczywiste jest że, to co było nienaukowe może zostać wchłonięte przez późniejszą naukę, która nabędzie odpowiednich środków (pojęciowych bądź technicznych) do weryfikowania tez przednaukowych. Na czym więc polega napięcie pomiędzy naukami przyrodniczymi, a społeczno-filozoficznymi? Czy można zachować antynaturalistyczne roszczenia nauk humanistycznych, godząc je zarazem z metodologią nauk ścisłych?

Problem ten uaktualnił się przy rozmyślaniach nad relacją nauki do studiów estetycznych (por.  ideał naukowości estetyki: Leibniz, Baumgarten). Przykładowo I.Kant  uważał wchłonięcie problemów aksjologiczno-estetycznych w obręb nauk ścisłych za niemożliwe. Ostateczne sformułowanie sądów dotyczących wartości estetycznych możliwe jest nie na podstawie determinujących praw intelektu, lecz specyficznej umiejętności, jaką oferują nam refleksyjna władza sądzenia (władza sądzenia jest władzą poznawczą umożliwiającą określenie kilku szczegółowych zjawisk empirycznych  jednym pojęciem (np. pojęciem piękna), nawet wówczas gdy zasady owego określenia nie dają się wyczerpująco wyjaśnić logicznie)(zob. Możliwości estetyki matematycznej a problem dynamiki w estetyce). Za sprawą opozycyjnego odróżnienia nauk przyrodniczych od humanistycznych próbowano wypracować różne typy rozumowania charakteryzujacego obszar badawczy rozróżnionych nauk. W ten sposób H.Helmholtz, około roku 1862, wyróżnił dwa rodzaje indukcji: logiczną i artystyczno-instynktowną.
Z tymi trudnościami borykał się także W. Dilthey, który, jak powszechnie się uważa, podjął próbę podniesienia rangi rozważań filologiczno-filozoficznych do poziomu metodycznego nauk przyrodniczych.


 



 

„Od czasu wprowadzenia przez Diltheya rozróżnienia: Naturwissenschaften (nauki przyrodnicze)-Geisteswissenschaften (nauki o ,,duchu", czyli o kulturze i jej wytworach, zwanych inaczej humanistycznymi), trwa spór o to, czy metoda obu tych typów nauk powinna być taka sama. Dilthey upatrywał źródło różnic metodologicznych w zasadniczej odmienności przedmiotu. Wobec przyrody zajmujemy stanowisko zewnętrznego, niezaangażowanego obserwatora, gdy idzie natomiast o kulturę, jesteśmy jej zaangażowanymi uczestnikami, przeżywamy ją. W poznaniu przyrody dążymy do wyjaśnienia zjawisk, w poznaniu kultury, dzięki przeżywaniu, mamy możność zrozumienia (Verstehen) jej zjawisk jako wytworów ludzkiego ducha. (...) Stronami sporu zapoczątkowanego przez Diltheya są naturalizm i antynaturalizm. Wedle naturalizmu, zasadniczym rysem nauki jest odkrywanie praw sprawdzalnych empirycznie, umożliwiających przewidywanie i wyjaśnienie zjawisk (...). Nawet jeśli te wzory metodologiczne zostały zbudowane w pierwszym rzędzie dla nauk przyrodniczych, naturalizm traktuje je jako uniwersalne, stosując je również do nauk społecznych. Jeżeli nauki społeczne nie w pełni ich przestrzegają, należy zgodnie z tym uznać, że znajdują się na niskim poziomie rozwoju w porównaniu ze znacznie starszymi od nich naukami przyrodniczymi. A jeżeli nie spełniają kryterium demarkacji- weryfikowalności, według Koła Wiedeńskiego, falsyfikowalności, zdaniem Poppera- są pseudonaukami. "


Adam Grobler, Metodologia nauk, Kraków 2008, s. 222-223.







H-G. Gadamer podtrzymywałby tezę, że metody (o ile takie w ogóle istnieją) nauk humanistycznych są zdecydowanie odmienne od nauk przyrodniczych; nie należy więc podejmować czynności unifikacyjnych, czy redukcjonistycznych.  Jego zdaniem istota nauk humanistycznych nie podlega instrumentalizacji poprzez procedury metodologiczne w ścisłym sensie. Wynika to bowiem z różnego pojmowania obszaru badawczego. 

Dla przykładu:

 



 

„Doświadczenie świata społeczno-historycznego nie pozwala osiągnąć poziomu nauki na drodze przyrodoznawczej procedury indukcyjnej np. poznanie historyczne nie zmierza do ujęcia konkretnego zjawiska jako przypadku jakiegoś ogólnego prawidła. To co jednostkowe, nie służy po prostu potwierdzeniu jakiejś prawidłowości, która umożliwiałaby potem praktyczne przewidywania. Ideałem tego poznania jest raczej zrozumienie samego zjawiska w jego niepowtarzalnym historycznym kontekście."

„Rzecz w filozofii nie ogranicza się do refleksyjnego rozjaśnienia procedur naukowych. Nie polega ona też na podsumowywaniu naszej zróżnicowanej nowoczesnej wiedzy i zaokrąglaniu do całościowego światopogladu. Ma ona raczej do czynienia z całością naszego doświadczenia świata i życia- jak żadna nauka”.


H-G. Gadamer, Prawda i metoda,







 

Zadania filozofii hermeneutycznej wyznaczone są przez to, co jawi się w codziennym doświadczeniu. Pojęcie doświadczenia naukowego opiera się nie tylko na powtarzalności zjawisk (by móc podać leżącą u ich podłoża regułę ich przebiegu), samo to doświadczenie musi być powtarzalne, by móc orzec, że nie jest ono jedynie podyktowane myśleniem życzeniowym eksperymentatora lub jego nieprawidłowym doborem środków realizacji eksperymentu. Kolejne doświadczenie przeprowadzone w podobnych warunkach musi potwierdzać treści niesione przez eksperyment wykonany poraz pierwszy. Wielokrotność doświadczenia naukowego (rozumiana jako możliwość powtórnej praktycznej weryfikacji treści wcześniej już eksperymentalnie dowodzonych)  stoi w opozycji do indywidualnego, niepowtarzalnego przeżywania treści obecnych na przykład w warstwie wybitnego dzieła muzycznego. Szerzej, można powiedzieć, że w naukach humanistycznych doświadczenie jest rozumiane w sposób negatywny, to znaczy taki, który nie prowadzi do wzmocnienia tego, co doświadczający już zna, lecz  zadaniem doświadczenia hermeneutycznego jest zmiana stabilnej optyki, jaką posługuje się doświadczający w sposób arbitralny i nawykowo utrwalony bezkrytycznie w procesie bycia w świecie. Zmiana ta ma za zadanie otwarcie indywidualnego podejścia do 'przedmiotu badania', sprawienie, by osoba ta 'stała się doświadczona', przez co rozumiem refleksyjne i indywidualne  skierowanie własnego przeżywania do świata ('do-świat-czenie').  W takiej optyce powstaje wiedza o mnie samym.   

Powyższa problematyka jest niezmiernie skomplikowana i nie zamierzam deprecjonować ani myślenia naukowego, ani myślenia filozoficznego. Wiąże ona ze sobą poważne problemy filozoficzne, skupiające się między innymi w pytaniach o determinizm i wolną wolę, o stopień przewidywalności zachowań człowieka, o nierozdzielność  myślenia od języka, czy też o  intersubiektywność myślenia hermeneutycznego. Będziemy musieli poszerzyć granice rozmyślań nad myśleniem o szereg nowych pojęć. Pozwolą one jeszcze z bliższej perspektywy wejrzeć w głębie myślenia hermeneutycznego, uzasadnić jego ważność.








 CIĄG DALSZY NASTĄPI


Warsztaty hermeneutyczne przy Letniej Etiudzie Filmowej


LEF 2009

LEF konkurs