
Elementy
filozoficzne w myśli Karola Irzykowskiego
Już w okresie lwowskim podjął pierwsze próby dziennikarskie, w Krakowie współpracował z „Nową Reformą”, w Warszawie ze „Skamandrem”, „Wiadomościami Literackimi” a także, jako recenzent teatralny, z „Robotnikiem”. Jego teksty można było znaleźć także w „Roczniku Literackim”, „Pionie” i w „Prosto z Mostu”. Od 1933 roku był także Irzykowski członkiem Polskiej Akademii Literatury.
W pierwszym roku II wojny w wyniku bombardowania zniszczony został dom Irzykowskiego. Podczas okupacji pisarz utrzymywał się z lekcji stenografii i niemieckiego. Pisał także Wyspę – dzieło, w którym pragnął przedstawić swoją filozofię klerkizmu (niestety niemal całość tekstu spłonęła). Podczas powstania Irzykowski został ranny w nogę. Przewieziono go do prowizorycznego szpitala, gdzie mimo udzielonej mu pomocy pisarz zmarł w wyniku zakażenia.
Karol Irzykowski to twórca, „którego nazwisko przeżywa dzisiaj renesans (…) renesans ten dotyczy nazwiska autora Walki o treść, nie zaś jego dzieła, jego dorobku myślowego, jego koncepcji. Te ostatnie w dalszym ciągu pozostają naszemu literackiemu ogółowi nieznane”[1]. Mimo iż jest to opinia z połowy lat sześćdziesiątych, można z całą pewnością odnieść ją także do czasów obecnych. Z jednej strony pojawia się coraz więcej tekstów omawiających szczegółowo twórczość Irzykowskiego[2], z drugiej strony natomiast, mimo świadomości nowych odczytań tego pisarstwa i jego atrakcyjności dla współczesnego myślenia o literaturze i kulturze, nie można raczej mówić o szerszej znajomości myśli autora Czynu i słowa. Wydaje się, że sytuacja ta jest wynikiem szczególnego charakteru tej twórczości. Irzykowski bowiem jest pisarzem i myślicielem trudnym. Nie tylko ze względu na dość spory już dystans do kwestii, które na przełomie wieków nurtowały ówczesnych intelektualistów, a do których to szczegółowo odwołuje się w swoich pismach Irzykowski, ale także ze względu na specyficzną osobowość (prywatną i twórczą) samego autora. Był on bowiem indywidualnością dość egotyczną, pełną dumy a przy tym człowiekiem niezwykłej przenikliwości i samoświadomości. Tak pisał o sobie w dzienniku[3] : „Są chwile, kiedy drugich sobie lekceważę – wtedy duma moja zyskuje ogromne granice. Są jednak znowu takie, kiedy czuję silnie, że jestem jeśli nie gorszy, to drugim równy. Pierwsze, gdy czytam krytyki lub sprawozdania, drugie, gdy czytam same dzieła; pierwsze, gdy jestem sam, drugie, gdy jestem pod wpływem, w towarzystwie innych”[4]. Na początku swoich zapisków notuje natomiast: „Chcesz być zrozumiałym dla potomnych, nie bądź nim dla współczesnych”[5]. Niestety hermetyczność i programowa trudność tego pisarstwa sprawiły, że Irzykowski nie zdobył sobie tak lotnej, jak Boy, sławy u współczesnych, a niełatwo go także zrozumieć obecnie, choć jego koncepcje godne są podjęcia lekturowego i myślowego wysiłku.
Pisarstwo Irzykowskiego, jak i pisarstwo w ogóle, zestawiać można na zasadzie pewnej wspólności z koncepcjami filozoficznymi. Owa wspólność to najczęściej rozpoznawane w systematycznej myśli, czy narracyjnym tekście podobne pojęcia lub konstrukcje pojęć. Ich podobieństwo często decyduje o utożsamieniu tych dwóch form wypowiedzi i podciągnięciu pod wspólny wzorzec – najczęściej filozoficzny. To bowiem dyskurs filozoficzny stworzył kategorie i pojęcia, które ukonstytuowane w swoisty dla tej dyscypliny sposób, mogą dopiero zostać użyte w odmiennych, jak na przykład literatura, sposobach konceptualizowania rzeczywistości. Dlatego jeśli chodzi o konieczność werbalizacji i usystematyzowania pewnych kwestii światopoglądowych to filozofii właśnie przypada tu w udziale pierwszeństwo (chociażby ze względu na systematyczność wywodu, która mieści się w kanonie naukowości). Literaturze nierzadko pozostaje jedynie dopisać się do owej nobliwej przestrzeni myśli zachowując dla siebie jedynie kwestie formalno-stylistyczne. W ten sposób zapoznana zostaje nieredukowalna dziedzina literackich możliwości artykulacji na rzecz widzialnej i zrozumiałej identyfikacji z istniejącym już kierunkiem lub szkołą (filozoficzną oczywiście).
Warto pamiętać o tych rozróżnieniach, ponieważ pozwala ono uniknąć lektury upraszczającej, która podporządkowuje tekst innemu dyskursowi. Pisarstwo Karola Irzykowskiego bowiem, jak całą twórczość modernistyczną[6], szczególnie trudno rozgraniczyć na utwory czysto literackie i czysto problemowe. Teksty beletrystyczne nierzadko bowiem są oparte na paradoksach światopoglądowych i rozdzielenie tych kwestii od formy przedstawienia, która także stanowi komentarz do przepracowywanych kwestii teoretycznych, jest w ich materiale niemożliwe. Pisma tematyczne natomiast właściwie także są tworzone z permanentną świadomością użytych form, które współuczestniczą w procesie rozważania zadanych sobie kwestii.
W owej literacko-filozoficznej więc przestrzeni występują także poddane owej dwoistości dzieła Irzykowskiego, które podzielić można na dwie grupy: utwory beletrystyczne (jak Pałuba) oraz teoretyczno-krytyczne (jak Czyn i słowo, czy Walka o treść). Pominę w tym momencie analizę samej Pałuby, ponieważ zrozumienie pojawiających się w niej problemów wymaga znajomości teorii literackiej autora, na której przedstawienie nie ma tu miejsca. Niezwykle ciekawa wydaje się natomiast próba łącznego ujęcia niektórych wątków jego myśli krytycznej, która przy budowaniu koncepcji dzieła tworzy zarazem obraz swoiście rozumianej epistemologii.
Wspomniana właśnie epistemologia nie jest wskazana przeze mnie dowolnie, na jej obecność wskazuje podtytuł jednego z najważniejszych tekstów krytycznych Irzykowskiego, mianowicie Walki o treść. Autor pisze, że są to Studia z literackiej teorii poznania. Przymiotnik „literacka” można tutaj wziąć w pewien nawias, ponieważ w mniemaniu Irzykowskiego literatura była przestrzenią rozwiązywania problemów nie tylko o estetycznym, ale także fundamentalnym dla egzystencji charakterze. Literatura jest przy tym, jako narzędzie krytyki, ale także poznania, miejscem manifestacji przekonania o jej niezwykle istotnej pozycji w kulturze. Dlatego rozstrzygane w niej kwestie są problemami dla Irzykowskiego najważniejszymi.
Tak też, z najogólniejszej perspektywy, przedstawia on kwestie szczegółowe w Walce o treść. Sam tekst jest odpowiedzią na koncepcję „czystej formy” Witkacego. Warto wspomnieć jednak, że dla Irzykowskiego metoda polemiczna była często pretekstem do prezentowania własnych, bardzo spójnych i konsekwentnych poglądów. Osobiste poczucie owej spójności dobrze oddaje fragment, w którym autor broni się właśnie przed zarzutami fragmentaryczności, mówiąc że „o dorywczości, kapryśności i żonglerstwie mojej myśli nie wolno mówić tym, którzy moich książek wcale nie czytali”[7]. Jakkolwiek myśl Irzykowskiego prezentuje rzeczywiście koncepcję spójną, to jednak wymaga od czytelnika dość dużego wysiłku interpretacyjnego. Jest to efekt zarówno hermetycznego sposobu prezentacji własnych poglądów, jak i ich rozproszenia w rozprawach polemicznych i krytycznych (dotyczących głównie twórczości Witkiewicza i Boya). Zaznaczam ten fakt, ponieważ stanowi on pośrednio wyraz filozoficznych przekonań autora – przekonań co więcej typowo modernistycznych – wedle których powstawanie sensów jest nierozłączne od języka i kultury, które stanowią ich podstawę i warunek. O swoim projekcie tak pisze sam Irzykowski: „Krytyk zajmuje się k o m p o z y c j ą i e w e n t u a l - ni e wpisuje − szkicowo − swoje dzieło w dzieło autora. Podstawą jego działania jest własna wizja hierarchii i aktualności”[8].
Metodą krytyczną Irzykowskiego było najpierw pojąć zamysł autora a następnie zbudować dzieło, odpowiadające owej koncepcji, ale z własnym rozwinięciem istniejących w jego pomyśle możliwości. Powstające w efekcie tego zabiegu rozbieżności były punktami krytycznymi, na których koncentrowała się dyskusja z tekstem zastanym – z realizacją, według krytyka, w jakimś sensie nieudaną, czy niewłaściwą. Nie jest jednak tak, żeby Irzykowski skostniale wierzył w jedną, kanoniczną i niewzruszoną formę danego dzieła. Chodzi jedynie o odkrycie, zarysowanym wcześniej sposobem, możliwych niekonsekwencji czy braków teoretycznych autora, które obnażały uproszczenia czy przekłamania odnajdywane w tekście. Taka krytyka („antykrytyka”, „kontrkrytyka”, jak określał ją autor) zakładała, jak pisze Irzykowski, konieczność wykorzystania „własnej wizji hierarchii i aktualności”.
Czym jest owa wizja hierarchii i aktualności, która wydaje się kluczem do krytycznej koncepcji Irzykowskiego i, co za tym idzie, do jego pomysłów epistemologicznych?
Przede wszystkim połączenie działalności komentatorskiej z omawianym dziełem sprawia, że nie może być tu mowy, mimo postulowania własnej pozycji interpretacyjnej, o krytyce zdystansowanej i ulegającej złudzeniu obiektywności. Irzykowski, już poprzez charakter swojej metody, unika przyjęcia pozycji „lepszej wiedzy”, która często prowadzi do zupełnego rozmijania się z omawianym materiałem. Taka strategia sugeruje więc próbę wniknięcia w przedmiot analizy oraz oddania mu, chociaż na własnych warunkach, jego głosu. Podobnie w kwestii poznania punktem wyjścia staje się świadomość braku początku[9].
Rozpatrywane w krytyce i poznaniu zastane formy (dzieła literackie i formy myślenia[10]) składają się na dostępne nam uniwersum sensów. Owe sensy dzielą się natomiast według kryterium swojej zrozumiałości lub niezrozumiałości na znane i nieznane, stare i nowe. Krytyka i poznanie są w tej koncepcji działaniem na tych właśnie cechach sensów, które to działanie układa się w strukturę (z)rozumienia. W tym miejscu refleksje Irzykowskiego wyraźnie wkraczają już w sferę problemów epistemologicznych o podstawowym znaczeniu.
Polem zabiegów poznawczych[11] jest w tej koncepcji całość życia – tak, jak w dziele literackim sensy nie są efektem rozumienia jedynie poszczególnych słów i sumarycznego łączenia ich znaczeń, ale ich metaforycznych oddziaływań, tak rzeczywistość nie jest odbierana jako poszczególne fakty, ale konceptualizowana dopiero na wyższym poziomie ich kompleksów czy większych całości znaczących. Twierdzenia te z powodzeniem można przyrównać do myślenia strukturalistycznego, w którym to nie części decydują o kształcie całości, ale dynamiczne współwystępowanie jakiejś pełni nadaje dopiero, nieredukowalny do nich, sens jej częściom. Tak pisze o tym Zofia Mitosek: „Przekonanie, że dany fakt uzyskuje swoje znaczenie w kontekście nadrzędnej całości, zostało pod wpływem językoznawstwa i teorii informacji wzbogacone twierdzeniem, że istotnym celem człowieka jest porozumienie i że poszczególne jego zachowania i wytwory funkcjonują w obrębie społecznych praktyk komunikacyjnych”[12]. Myśl strukturalnie ukierunkowana nie tylko nadaje priorytet całości, ale także podkreśla niezbywalną rolę kontekstu, który stanowi, pod groźbą braku porozumienia, o samej możliwości posługiwania się owymi całościami. Dlatego Irzykowski pisze, że „Gdyby nie było kwiatów, miłości, śmierci, nędzy i cierpień oraz myśli i czynów ludzkich, nie byłoby tych napięć wylewanych na papier i dających potem emocję czytelnikom. Z istoty życia wynika również jakościowa rozbieżność spraw ludzkich, a przeto i wrażeń − wymykanie się ich i rozpraszanie w chaos”[13]. Nasze poznanie, możliwość rozumienia są uwarunkowane naszą biologią i naszą kulturą, które ustalają wspólne, zrozumiałe dla wszystkich swoich uczestników, sensy i ich formy znakowe. Jednocześnie jednak Irzykowski zaznacza, że do istoty życia nie należy tylko ów wspólny kontekst, ale także na zasadzie przeciwieństwa – „jakościowa rozbieżność spraw ludzkich”, „wrażeń”, które „wymykają się i rozpraszają w chaos”. Wynika stąd podwójna gra tego, co znane (kontekst) i tego, co obce (owa niewspółmierność indywidualnych doświadczeń). Nasze poznanie zatem dokonuje ciągłej pracy na granicy tego co swojskie i tego co obce (znane i nieznana, zrozumiałe i niezrozumiałe).
Przywołany właśnie, a uznawany przez Irzykowskiego za niezwykle istotny, podział jest dla krytyka i myśliciela przestrzenią gry rozumienia. Autor Walki o treść stawia podstawowe w tej kwestii pytanie: jak możliwe jest przechodzenie od tego, co zatomizowane (w indywidualnym, osobnym doświadczeniu) do tego, co tworzy owe nierozdzielne całości (w kulturze, we wspólnym doświadczeniu, które warunkują komunikację)? Odpowiedzią jest dla Irzykowskiego koncepcja płynnej hierarchii i aktualności. Aktualności są modelem tego, co jednostkowe, nieprzekazywalne, swoiste – zatem obce i niezrozumiałe (często nawet niedostrzegane). Hierarchię tworzą obowiązujące w danym czasie i miejscu uschematyzowane (ale niekoniecznie schematyczne) przedstawienia kompleksów rzeczy i znaczeń (formy znane i zrozumiałe). Trzonem światopoglądu każdorazowo pozostaje hierarchia, która stanowi podstawę wspólnego kontekstu, zatem warunek porozumienia. Wokół niej natomiast pozostają te fenomeny, które nie znalazły miejsca w jej wyjaśniającym zasięgu. Potencja bycia zrozumianym maleje wraz z oddalaniem się od obowiązującej hierarchii, dlatego różne pozostające poza nią zjawiska, charakteryzują się różnym stopniem obcości i niezrozumiałości. Hierarchia jest natomiast płynna, ponieważ Irzykowski zakłada możliwość zmiany tworzących ją sensów: „Na pewnym punkcie świata ludzkiego powstaje jakaś nowa korzyść, jakiś przyrost, wskutek którego jedne rzeczy i sprawy rozwijają się lub dopiero wychodzą na jaw, inne zaś maleją i niszczeją.(...)”[14].
Irzykowski zakłada pewną wyraźną granicę rozumienia między hierarchią (tym, co znane) i aktualnościami (tym, co obce). Jakkolwiek główny trzon obowiązującej hierarchii nie jest nigdy niezmienny, nie jest łatwo pojąć, w jaki sposób następuje zmiana, przesunięcie zjawisk ze sfery jednostkowej w kulturową. Krytyk, budując swój eksplikacyjny wywód, sięga po prawo psychicznego zatoru Lippsa[15]: „(...) w duszy, gdy zwykły prawidłowy „ruch psychiczny”, ślizgający się łatwo od przedmiotu do przedmiotu, od pojęcia do pojęcia, dozna przeszkody przez zmianę (…) czy to właściwości pewnego przedmiotu, czy to jego stosunku do innych przedmiotów, wówczas powstaje około tego przedmiotu psychiczny zator, tak że ruch psychiczny, czyli aktualna siła psychiczna, na nim się koncentruje. [Przedmiot ten] nabiera przez to zarazem odpowiedniej zdolności oddziaływania, zwłaszcza zaś odzyskuje swoje naturalne działanie uczuciowe. Przestaje być czymś obojętnym, stał się czymś nowym”[16]. Przytoczone właśnie wyjaśnienie najłatwiej odnieść oczywiście do tekstu literackiego, w którym można odnaleźć miejsca odpowiadające pojawieniu się owego psychicznego zatoru: jest to nietypowa forma, rozwój wydarzeń wymagający zastanowienia, pewna „niewygoda” (formalna czy problemowa) lekturowa, która zmusza do refleksji, wytężenia rozumienia poza wykorzystywane dotąd schematy. Zator więc powstaje najpierw pod wpływem użycia i odkrycia zabiegów utrudniających odbiór tekstu (lub innego dzieła sztuki). Owa forma, którą można nazwać „fasadą” nie powinna być podtrzymywana na tyle długo, aby uprawomocnić się jako docelowy sens. Należy ją znieść w akcie dalszego dociekania: „Można nazwać fasadą wszystkie pierwsze efekty zewnętrzne, którymi się poeta tymczasem posługuje, aby wciągnąć czytelnika w swój wir, zanim pozyska go środkami głębszymi (...) Fasadę trzeba zawsze potem usprawiedliwić, wykupić”[17]. Efekt zaskoczenia, czy udziwnienia, zaczerpnięty zapewne także z koncepcji rosyjskich formalistów[18], nie może zbyt długo absorbować pobudzonej nim uwagi – ta bowiem skłonna będzie do petryfikowania jego kształtu i mechanicznego dołączania go do znanego sobie repertuaru sensów. Fasada natomiast ma być w tej koncepcji jedynie użytecznym narzędziem do wskazywania poza siebie. Przeprowadza to układając się w kształt tzw. „kratki”: [zasada kratki, czyli szeregów poprzecznych] „Polega (...) na tym, że jeden wątek wrażeń przecina się z drugim, wziętym z innej sfery.(...) jednemu prądowi wrażenia niejako w poprzek kładzie się wrażenie drugie”[19]. Irzykowski gra tu na elementach zarówno sensu (tego, co ma zostać wyrażone), jak i formy znakowej (która arbitralnie ów sens wskazuje, nie mając z nim materialnie nic wspólnego), które ujmuje w kategoriach językowych, jak i na kwestii epistemicznej różnicy między sferą znaczeń uznanych a kształtami sensów obcymi, czy wręcz przechodzącymi w niewyrażalność. Ostatecznie więc Irzykowski tak definiuje ruch sensów w obrębie rzeczywistości czystej (aktualności) i kultury (hierarchii): „Jako terminus a quo umieszczamy materiał nie przerobiony, życie statyczne, pełne nieokreślonych początków, zapłodnień, potrzeb. W środku umieszczamy formę w znaczeniu czynnej transformacji owej bryły życia, czyli że formą jest życie w chwili przemiany naprawdę czynnej i twórczej; terminus ad quem to będzie rezultat, nowa treść uzyskana w ten sposób, życie prześwietlone i przetworzone − sformowane. (...) Zasada transformacji zawiera w sobie również postulat oryginalności. Formą będzie to wszystko, co się wybija ponad formy i sformułowania przekazane, zestarzałe, co je przezwycięża, a więc na nowo formuje życie jako materiał poetycki”[20].
Paradoksalnie więc można powiedzieć, że w obrębie kultury rozumienie przebiega od zrozumienia do zrozumienia – nie ma niejako dostępu do surowego materiału jednostkowości – ten bowiem jest z definicji niezrozumiały, niepowtarzalny, jednorazowy. Z drugiej jednak strony owa hierarchia sensów, która stanowi podstawę komunikacji i rozumienia, jest płynna, zatem w jakiś sposób podlega zmianom, anektuje zewnętrzne obszary, przesuwa się w rejony nowe i dotąd nieznane. Mechanizmy, o którym mowa najwyraźniej funkcjonują w materiale dzieła literackiego: odnawiane w nim sensy (np. dzięki metaforze), odkrywane nowe „kawały”, jak pisze Irzykowski, życia, zostają od razu niejako włączone w obszar zrozumiałego – w formę literacką, która znaczy jedynie o tyle, o ile jest rozumiana. Sztuka zatem zachowuje się wbrew samej sobie – będąc miejscem odnowy znaczeń automatycznie unieruchamia je, włącza w przestrzeń znanego, tworząc kolejną formę, która stanie się znów podstawą do zakwestionowania. Owa wyostrzona świadomość fasadowości kultury, ale fasadowości rozumianej jako przeświadczenie o jej znakowym charakterze, jest co warto zauważyć, wraz z kategorią utrudnionego rozumienia, niezwykle charakterystyczna dla myślenia modernistycznego.
Takie myślenie jest jednak płodne i możliwe w kontekście określonej wizji samego świata. Dla Irzykowskiego bowiem rzeczywistość nie jest stała i gotowa, dana w ostatecznej formie – ona staje się, jest zmienna, nieuchwytna. Nasze poznawcze do niej przybliżenia muszą więc zdawać sprawę z niemożności pełnego, orzekającego opisu. Dlatego krytyk daje raczej wizję dynamicznego kształtowania sensów, niż statycznego dociekania istoty. Znosi tym samym paradoksalność artystycznej działalności.
Koncepcja dzieła literackiego staje się więc w tej myśli punktem wyjścia do orzeczeń o ontologicznej naturze świata (z wszelkimi zastrzeżeniami co do ich systematyczności[21]), możliwościach poznania i sposobie funkcjonowania w kulturze.
Punktem dojścia rozważań Irzykowskiego są możliwe, a niewykorzystane tu, ich przedłużenia stricte filozoficzne, jak chociażby analogie z hermeneutyką i filozofią interpretacji[22]. Warto jednak mieć na uwadze zasadniczą nierozłączność tej myśli z literaturą i językiem, które stanowią o jej swoistości.
[1] Stefan Kisielewski, O Karolu Irzykowskim [w:] Karol Irzykowski, Notatki z życia. Obserwacje i motywy, s. 5.
[2] Patrz: Maria Gołębiewska, Irzykowski. Rzeczywistość i przedstawienie. O tezach filozoficznych Karola Irzykowskiego, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 2006 oraz Katarzyna Sadkowska, Irzykowski i inni. Twórczość Fryderyka Hebbla w Polsce 1890-1939, Universitas, Kraków 2007.
[3] Dzienniki ukazały się zarówno w dwutomowej edycji Wydawnictwa Literackiego, w serii Pism, oraz we fragmentach w książce Notatki z życia. Obserwacje i motywy w wydaniu Czytelnika. W tekście cytuję edycję Czytelnika.
[4] K. Irzykowski, Notatki z życia, s. 74.
[5] Ibidem, s. 23.
[6] Odwołuję się w tym miejscu do szerokiego, anglosaskiego rozumienia terminu modernizm, por. Odkrywanie modernizmu, pod. red. Ryszarda Nycza.
[7] K. Irzykowski, Walka o treść, s. 8-9.
[8] Ibidem, s. 290.
[9] Można by powiedzieć, z wszelkimi zastrzeżeniami możliwego modernizowania, że chodzi tu o świadomość „bycia-w-świecie”, które w rozumieniu Heideggera było właśnie niemożnością pytania o początek; stanowiło metaforę zupełnego zanurzenia w świecie, bez możliwości wydostania się z niego i osiągnięcia spojrzenia z zewnątrz, z dystansu.
[10] Nie piszę w tym miejscu o rzeczach, czy świecie, bowiem dla Irzykowskiego przestrzenią poznania jest kultura i trudno w tym kontekście wypowiadać się na temat „surowej” rzeczywistości pozbawionej człowieka (chociaż takie inklinacje w tekście są widoczne – chociażby w postaci aktualności).
[11] Pozwalam sobie niekiedy na „ściągnięcie” rozważanych kwestii do pojęć czysto filozoficznych, ale nie należy zapominać, że u Irzykowskiego występują one nierozłącznie ze świadomością ich kulturowego czy językowego uwikłania.
[12] Zofia Mitosek, Strukturalistyczne
orientacje w badaniach literackich, [w:] Literatura
teoria metodologia, s.
194-195.
[13] K. Irzykowski, op. cit., s. 252.
[14] Ibidem, s. 259.
[15] Teodor Lipps (1851-1914) był niemieckim filozofem drugiej połowy XIX wieku. W swoich dociekaniach koncentrował się na teorii sztuki i estetyce. Jego sposób myślenia był inspiracją dla teorii podświadomości Freuda. Zajmował się teorią empatii i „sympatii estetycznej” zaczerpniętymi od Roberta Fischera (por. hasło: „Teodor Lipps” w anglojęzycznej Wikipedii).
[16] K. Irzykowski, op. cit., s. 35.
[17] Ibidem, s. 196-197.
[18] Patrz: Przemysław Pietrzak: Formalizm
rosyjski, [w:] Literatura,
teoria, metodologia, np. s. 128.
[19] K. Irzykowski, op. cit., s. 197.
[20] Ibidem, s. 198-199.
[21] Irzykowski daje bowiem raczej szkice a jego myśl dotyczy wyraźnie kwestii związanych z dziełem literackim.
[22] Podobnie Nietzschego, w perspektywie nowoczesnej interpretuje Michał Paweł Markowski (patrz: Michał Paweł Markowski, Nietzsche. Filozofia interpretacji).
Bibliografia
- Karol Irzykowski, Walka o treść, Pisma, pod red. Andrzeja Lama, wyd. I, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1976.
- Karol Irzykowski, Notatki z życia. Obserwacje i motywy, Czytelnik 1964.
- Literatura −Teoria − Metodologia, pod redakcją Danuty Unickiej, wydanie trzecie zmienione i uzupełnione, wydano nakładem Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa 2006.
- Michał Paweł Markowski, Nietzsche. Filozofia interpretacji, seria Horyzonty Nowoczesności t. 1, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Universitas, Kraków 2001.
- Odkrywanie modernizmu. Przekłady i komentarze, seria Horyzonty Nowoczesności, pod red. Ryszarda Nycza, wyd. II, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Universitas, Kraków 2004.