Problematyka filmów
Piotra
Szulkina.
Ulica Krokodyli była koncesją
naszego miasta na rzecz
nowoczesności i zepsucia wielkomiejskiego. Widocznie nie stać
nas było na nic
innego, jak na papierową imitację, jak na fotomontaż złożony z
wycinków
zelżałych zeszłorocznych
gazet. Widocznie nie stać nas było na nic innego…”
Socjopatia ukazała
się w 2006 roku. Pod
szyldem tej nazwy ukryty został zbiór
scenariuszów Piotra
Szulkina. Termin ten stanowi oś współrzędnych, na
której rozpostarty
jest
zakres problemowy eksponowany
w kinematograficznym pejzażu szulkinowskich myśli. W psychiatrii
definiuje się
go jako zaburzenie osobowości polegające na nieprzystosowaniu się do
życia w
społeczeństwie, objawiające się przyjmowaniem nastawienia aspołecznego
wyrażającego się w zachowaniu kontestującym podstawowe normy społeczne.
Pochodzenie
socjopatii jest uwikłane w
proces
socjalizacji zachodzącej w złych warunkach
środowiskowych i
wychowawczych.
W
takiej perspektywie socjopaci są więc
pozycjonowani w ramach kategorii patologicznych, bowiem z uwagi
na nie respektowanie przez nich szeroko
akceptowanych norm moralnych i wzorców społecznych są z
założenia -w ramach danego systemu społeczno-politycznego- definiowani
jako mniejszość zagrażająca stabilności polityczno-systemowej. Zjawisko
szeroko akceptowanych wzorców społecznych jest relatywne w
zależności od realiów systemowych danej epoki: w ustroju
demokratycznym wzorzec będzie oznaczał zasady ustanowione na mocy
przejawiania się powszechnych zachowań wedle
pewnej regularności, nie jest tak jednak w przypadku
systemów
totalitarnych. Te bowiem roszczą sobie prawo do konstruowania sieci
doktryn społeczno-politycznych, bez uwzglednienia złożoności potrzeb
społeczeństwa, czyniąc je zarazem powszechnie obowiazującymi. Problem
normatywności standardów prowokuje stawianie pytań
filozoficznych dotyczących ich natury i
wpływów jakie
wywierają one na status przekonań jednostek. Zjawisko
socjopatii
nakreślone w
powyższych ramach
definicyjnych będzie obecne w tym artykule stawiającym sobie za cel
odnalezienie i wyartykułowanie obszaru problemowego zawartego w
filmach
Piotra Szulkina.
Podejmowane
przez Szulkina przedsięwzięcia scenopisarskie i reżyserskie,
w szczególności z okresu ustroju komunistycznego,
centralizują
się wokół
nastawienia opozycyjnego w stosunku do
‘’pewników
społecznych”, będących
rzekomym gwarantem harmonii wewnętrznej w państwie i jednoczesnego
zadowolenia
społeczeństwa. Silny akcent zaangażowania w poddawanie pod osąd stanu
społecznego
jawi się w samym nastawieniu autora, który określa swoją
twórczość przez
porządek kategorialny typu ‘asocial fiction’,
raczej niż
‘science fiction’,
choć fabuła filmów Szulkina wzbogacana bywa w silne wątki
wyraźnie uwidocznione
w gatunku filmowym zwanym fantastyką naukową. W wielu z nich akcja
rozgrywa się
na płaszczyźnie przypadków rozpoczynających się nagłym i
nieoczekiwanym wydarzeniem:
początkiem może stać się wojna nuklearna, czy kontakt z pozaziemską
cywilizacją,
tak by stać się następnie pożywką dla rozwoju sytuacji granicznej
stanowiącej
zagrożenie dla spokoju duchowego indywiduów,
które
wciągnięte w obszar relacji
społecznych stają się postaciami bezbarwnymi, lub wręcz przezroczystymi
pod
względem zachowania własnej niepowtarzalności, personalnej odrębności.
Prowadzenie
akcji w taki właśnie sposób często już na wstępie ujawnia
trudną
sytuację
bohaterów, jednocześnie konsekwentnie buduje napięcie i
wprowadza odbiorcę w
stan niepokoju, wynikłego ze zrozumienia przez niego trudności uwikłań
postaci
i braku perspektyw działania. Potężnym walorem kinematografii
kierującej się
katartycznym oddziaływaniem na widza jest nie tylko wzbudzenie
wewnętrznego
niepokoju odbiorcy, lecz wykorzystanie tego stanu ku wyprowadzeniu go
na skraj
ścieżek, którymi przemyka będąc czymś pochłonięty,
nie
obdarzając jednak
refleksją toru i kierunku tej drogi. Stąd też prawomocne jest
mówienie o filmie
filozoficznym, który stawia fundamenty na których
wzrastają nie tylko trudno
wyrażalne w słowie przeżycia estetyczne, lecz również
refleksja
moralna, etyczna, czy onto-epistemologiczna. Taki
stan rzeczy jawi się za sprawą potencji przekazu rewaloryzującego
porządek
wartości widza, stan który w następstwie inicjuje pojawienie
się
namysłu
filozoficznego.

Pełnometrażowy debiut Szulkina stanowi
ilustrację użycia bogatej symboliki filozoficznej ukrytej pod wizualną
warstwą
przedstawieniową. Golem (1979), o nim tutaj mowa,
jest elementem zaczerpniętym przez Szulkina
pośrednio od Gustava Meyrinka i pochodzi z żydowskich podań ludowych.
Jedna z
legend przypisuje stworzenie tej istoty praskiemu rabbiemu Jehudzie
Löw ben Bezaleli,
który parał się kabalistyką, astronomią i
alchemią. Golem to postać ukształtowana na podobieństwo
człowieka, ale pozbawiona duszy rozumującej, często przedstawiana jako
hałda
świętej gliny, którą Bóg miał przed sobą nim
uformował rysy duchowe człowieka. Jest
nim zatem amorficzna masa, której podobieństwa można
upatrywać w
starożytnej koncepcji hyle, czyli
bezkształtnej materii jako zasady wszechświata. Podobny wizerunek
prezentuje
Talmud, w którym Golem jest przedstawiany pod
postacią gigantycznych rozmiarów olbrzyma, przenikającego
kosmos, którego cała moc jest w nim skupiona. Boski akt
twórczy, który oparty
jest zgodnie z żydowską tradycją na kojarzeniu liter alfabetu
hebrajskiego celem budowania magicznych formuł,
jest wznawiany przez człowieka.
Pierwszy
przekaz o stworzeniu takiej istoty za sprawą człowieka znajduje się w
Talmudzie, który był inspiracją dla praktyk magicznych
związanych z ponawianiem
przez człowieka aktu boskiej kreacji (1).
Jaką rolę pełni Golem w filmie Szulkina? Jednym z bohaterów Golema
jest Holtrum, właściciel
kamienicy, ojciec dwojga dorosłych już ludzi. Krząta się w zakamarkach
zacienionego podwórka, wciąż przestawia ciężki, blaszany
piec. I
tylko tyle
początkowo wiemy o nim jako bohaterze drugoplanowym. Sylwetkę Holtruma
rozjaśnia
nieco jego córka w drodze do kina. Wyjawia, że Holtrum jest
szczególnie zainteresowany
Pernatem, głównym bohaterem filmu, pragnie się do niego
upodobnić, choć jak podkreśla tylko pod wzgledem fizycznym. Nisko
pozycjonując swoją postać pragnąłby stworzyć siebie
w lepszej, piękniejszej wersji. Dodatkowych informacji dostarcza nam
jeszcze
raz Rozyna: „On, który
płodzi takie
egzemplarze jak ja chciałby stworzyć coś wspaniałego. On jest
szaleńcem. Chce stworzyć
życie”.
Jej wypowiedź uzasadnia ważność symboliki pieca jako miejsca mitycznego
wskrzeszania golema, dzięki któremu Holtrum
może realizować swoje skryte zamiary. Holtrum nosi więc znamiona istoty
boskiej,
najwyższego kreatora i władcy- przynajmniej takim jest
on postrzegany przez najbliższe mu otoczenie. W tej teatralnej
scenerii
stosunków
społecznych pozbawiony wolności decydowania o własnym losie jest
również syn Holtruma-
postać zagrana przez Krzysztofa Majchrzaka- który wskazując
na
swojego ojca
niosącego piec spowiada się z ciężaru, jaki nad nim spoczywa:
„Widzisz tego faceta? Wiesz co on
najchętniej
by mi zrobił? Najchętniej włożyłby mi kij w dupę- jak kukiełce i tak
podrygiwał, w lewo, w prawo, w lewo, prawo….”
Jest to jedna z największych
i najważniejszych w moich oczach scen tego filmu. Syn, który
żyje w przekonaniu
o możliwości wpłynięcia na determinizm sekwencji wydarzeń przez
podjęcie
inicjatywy działania dokonuje ostatecznie symbolicznego przedsięwzięcia
w
postaci oddania krwi zamkniętej w buteleczce swojemu ojcu: ,,Masz, oddaj to mojemu ojcu. Proszę Cię!
Krew. To powinno podziałać. Nasza krew. Właściwie nie nasza, moja krew.
Ona
tylko płynie w moich żyłach, ale nie chcę jej, rozumiesz? Zwracam mu
ją. Oddasz
tę krew?”, odwraca się
w ten sposób definitywnie od swojego ojca.
Jakimi motywami kierował się on jednak, by wzniecić w sobie nienawiść
do
Holtruma? Być może chodzi o jego niedoskonałość, która
gwałci
harmonijny
wizerunek najwyższego stwórcy. Ojciec posiada niewątpliwą
moc
stwórczą, w
filmie oddaną nie tylko przez fakt istnienia jego dzieci, lecz
również symbolicznie: przez demiurgiczną dążność
do stworzenia
doskonałego tworu, którego wzór upatruje w
Pernacie. Lecz cóż to za
stwórca, który mocą czynu sprawczego prowadzi do
wyłonienia się tak
niedoskonałych pod każdym względem istot? Przyjmując
taki algorytm interpretacyjny metafora nasion zboża kiełkujących na
stole,
które Pernat otrzymał od nieznajomego staje się teraz
jaśniejsza. Holtrum
bowiem rozsypuje nad nasionami, kiełkującymi w pracowni Pernata,
truciznę na gołębie. Ziarna wykiełkowały, jednak posiadają w sobie
dawkę
nieczystego specyfiku. Holtrum, co więcej, nie potrafi także
samodzielnie
naprawić zegarka. Zegarek ten wciąż zachowuje sprawność funkcjonalną,
lecz jego
wskazówki obracają się w odwrotną stronę! Komu potrzebny
jest jeszcze taki Bóg?
Ostatecznie przecież Holtrum jest martwy…

Przeciwwagą
dla postawy syna Holtruma
jest "lodówkowy" z Obi,
Oba. Koniec cywilizacji. Zagospodarowuje on ogromną
lodówkę,
której zadaniem jest ochrona przed zbliżającym się
kataklizmem i zapewnienie
spokojnego miejsca dla przeczekania tak długo, aż nadejdzie moc
wybawiająca w
postaci utęsknionej arki. Przebiegły konstruktor w pełni zabezpieczył
się przed
dyskomfortem nudy i oprócz zgromadzenia pożywienia, cygar i
ołtarza na cześć
arki, zamroził także dwie kobiety, by zabrać je na pokład mistycznego
statku i
dać początek nowej cywilizacji. Stworzył on swój tymczasowy
raj, nie
przekraczając granicy własnych mniemań o stanie świata i jego losu.
Jego
przypadkowy kompan rozmów o imieniu Soft prowadząc
wewnętrzną walkę, chciałby
wierzyć w istnienie arki, dzięki której mogliby przenieść
się wszyscy do
innego, lepszego świata. Waha się pomiędzy włączeniem w obszar sieci
własnych
przekonań indywidualnej perspektywy oglądu świata zaproponowanego mu
przez
marzycieli religijnych, a popularnych formuł zaklętych w komunikatach
społecznych, dobywających się z głośników: „Arka
nie istnieje i nigdy nie przybędzie. Nie wierzcie plotkom, gusłom i
zabobonom.
Wasze dziś i jutro zależy tylko od was samych”.
Szulkin wizualizując
sytuację, w której podmiot zmuszony jest dokonać wyboru
pomiędzy
różnymi
możliwościami poznawczymi wyraża opinię, że decyzja wstępna w
kontekście
wejścia na daną ścieżkę poznawania świata (bezrefleksyjną, naukową,
religijną, filozoficzną)
warunkuje dalszy sposób prowadzenia myślenia i ma
przełożenie na
specyfikę i kształt własnych problemów życiowych. Wydaje się
jednocześnie zachętą do prowadzenia
samodzielnych wędrówek poznawczych, nawet za cenę
formułowania nieweryfikowalnych
przekonań metafizycznych opartych nie na oglądzie wyłącznie
racjonalnym, lecz
również na wierze, która rozgrywa się w obecności
paradoksów i sprzeczności
logicznych. Zauważmy,
że grono poznawczo wyciszonych i
uspokojonych przez oficjalne komunikaty mieszkańców
szulkinowskiego świata nie potrafi odnieść sie w sposób
krytyczny do swoich własnych sądów, mimo to powszechnie
wśród nich akceptowanych.
Podobnie samodzielni wędrowcy nie mogą oprzeć się na
niczym innym jak na własnym mniemaniu, oświetlonym doznaniami natury
religijnej,
etycznej, etc. Przewaga
jednak tkwi po stronie tych, którzy posiadają
dystans i nieufność wobec dogmatycznej drzemki epistemicznej.
Określenie to jest o tyle trafne, że symbolika Arki stanowi zakątek
nadziei i
bezpiecznego 'ciepełka'. Temat Arki ujmuje nasz lodówczany
inżynier mówiąc ,,pustkę trzeba
zapełnić, czemu nie miałbym
wierzyć? Arka to coś miłego, to sensowne, funkcjonalne. Coś co
przyjdzie i
weźmie mnie. Powiedzmy, że ta wiara zaspokaja moje tęsknoty”.
Idea arki była
przedstawiona cywilizacji
ludzkiej, by skłonić tych, którzy przetrwali wybuch bomby
nuklearnej do
zamieszkania w bezpiecznej kopule ochronnej. Jednak gdy fikcja
dotycząca arki
została ostatecznie ujawniona, niewiele to zmieniło, gdyż znaczna
większość
społeczeństwa nadal wierzyła w arkę, czyniąc staranne przygotowania na
jej
przybycie. Ewa Mazierska, krytyk filmowy, analizując wątek
arki trafnie w moim
przekonaniu zauważyła, że ,,należy
pamiętać, że w Biblii arka nie była zesłana przez Boga, ale zbudowana
przez
Noego, działającego według reguły, która mówi, że
Bóg pomaga tym, którzy sami
sobie pomagają. Fakt, że mieszkańcy kopuły nie próbują
zbudować własnej arki
pokazuje ich bierność i beznadziejność, jak również świadczy
o materialnej
ubogości ich życia” [2].
Sytuacja, w której
znaleźli się wszyscy bohaterowie Obi, oba
jest przesycona niemocą i pogodzeniem się z zastanym losem.
Potrzeby
kulinarne ograniczone do masy zmielonych książek wraz z wypełnianiem
czasu zwykłych
ludzi bezcelowymi obowiązkami wyznaczanymi przez osoby u władzy,
doprowadza
ostatecznie do skonstruowania potężnej machiny iluzorycznego systemu
opartego
na samooszukiwaniu się i wprowadzaniu w podobny letargiczny stan swoich
towarzyszy niedoli. Gdy Soft wpada na pomysł zbudowania arki,
dostrzega, że nie
tylko nie ma z czego jej zrobić, bo wszystkie potencjalne materiały
zostały przetopione
na walutę zwaną arkami, lecz co gorsza, nie ma ani jednej osoby,
która
wykazywałaby chęć współuczestniczenia w tworzeniu nowego
świata. Wiara w istotę
wszechmocną i wszechobecną przybrała szatę akceptacji na istniejące status quo, a także nadziei i radości na
to, że istnieje byt, który transcenduje hierarchię
wyzyskujących. Szulkin
dokonuje
ekspozycji błony filmowej, na której osadza się światło
'przepuszczone' przez
pryzmat potrzeb intelektualnych tlących się u podstaw
antykomunistycznie
nastawionych obywateli socjalistycznej Polski. Warto podkreślić
niebagatelny
wymiar perswazyjny, to jest wpływający na uprawomocnienie i
umotywowanie
działania opozycyjnego wobec obowiązującego systemu, ogniskujący się
wokół sfery sakralnej, zaangażowanej w
przedsięwzięcia ruchu oporu w tym okresie. Bóg i jego
namiestnicy są w
katolicyzmie postrzegani nie jako bierne istoty, których
atrybut doskonałości wyklucza
przejawianie się w niedoskonałym świecie, lecz jako czynnik aktywnie
wspomagający działalność na rzecz sprawiedliwości, co było jednym z
najważniejszych
elementów, tuż obok solidarnej współpracy,
obecnych podczas dążeń na rzecz formowania
nowego ustroju politycznego. Z drugiej jednak strony w filmie Szulkina
wiara w
istotę transcendentną stała się podłożem do poddania się i biernego
oczekiwania
na przybycie arki.
Problematyką fałszywych przekonań
wytworzonych przez
zrzeczenie się
własnej indywidualności i włączenia ich w nurt społecznych mniemań i
opinii,
przesiąknięty jest niemal każdy film Szulkina. Niepokój tego
reżysera nie tylko
odnosi się do postaw elity rządzącej, tak jak przedstawia to w Ubu
Królu,
lecz również próbuje wysunąć
krytykę całego społeczeństwa. Często istota przekazu niesie ze sobą
dużą dawkę
pesymizmu, a jednocześnie pełni jakoby funkcję wybudzającą z letargu.
Szulkin w ten sposób odsłania mechanizmy działania
warstw
społecznych kierujących się złudnymi kryteriami, które
zakładają
bezwzględne zadośćuczynianie tym zasadom, które praktykuje i
akceptuje większość. Taką wizję odnajdujemy również w Ga, Ga
chwała
bohaterom. Władza
państwowa usilnie stara się zutylizować wszelkie przekonania religijne.
W
miejsce pustej przestrzeni próbuje wstawić ceremonie o
charakterze sakralnym, będące parareligijnym substytutem,
który przyczyni się do umocnienia władzy, a
również
znajdzie swoich gorliwych wyznawców . Urządza się zatem
turnieje
i masowe widowiska, na
których najwyższą formą rozrywki jest nabijanie na pal
złoczyńców, którzy
zostali najpierw zachęceni, a później również i
zmuszeni
do popełnienia
zbrodni. Tych, którzy poddani zostali mechanizmowi kozła
ofiarnego zwie się
bohaterami, którzy oddają swe życie po to by rozbłysnąć
antyprzykładem dla
tłumu. Ceremonia nabijania na pal jest pamiątką ukrzyżowania Jezusa i
dwóch
złoczyńców. W filmie środkowy pal jest pusty, jednak osoby
zajmujące się
organizacją wciąż czekają z niecierpliwością na przybycie osoby godnej
tego
miejsca.
Kolejną
płaszczyzną, którą odsłaniają omawiane filmy, mającą wpływ
na
internalizowanie treści i budowanie na ich podstawie obrazu świata jest
działanie środków masowego przekazu. Rola jaką odgrywa
telewizja
i prasa sprowadza się do światopoglądowego instruktażu, dostarczania
podpowiedzi i gotowych schematycznych odpowiedzi, co ma w konsekwencji
prowadzić do intelektualnej pasywności odbiorcy. Opiera się
również na podniesieniu
prestiżu władzy medialnej, także na wyznaczaniu prawdziwości tego, co
jest w warstwie treściowej przekazu prezentowane. Również
współcześni odbiorcy,
którzy nie parają się badaniem podstaw prawdziwości własnych
mniemań, powołują się na medium telewizyjnego przekazu jako
wartościowej
bazy surowcowej, która stanowi fundament prawdziwości ich
sądów. Rzecz jest jeszcze powszechniejsza w przypadku słowa
pisanego, które przyjmuje się w takim kręgu w
sposób
bezapelacyjny tym częściej, im jest sygnowane pieczęcią powagi
autorytetu religijnego, społecznego. W Wojnie
światów komputery i telewizyjne monitory
bezpośrednio nadzorują
pracę człowieka, wydając mu polecenia, podobnie jak ma to miejsce w
przypadku pokładowego komputera Hala w Odysei kosmicznej 2001
Stanleya Kubricka. Mechaniczne i elektroniczne urządzenia stają się
bliskimi towarzyszami ludzi, którzy z drugiej
strony są od siebie tak bardzo oddzieleni, że nie są w stanie nawiązać
wspólnego kontaktu i być pochłoniętym dialogiem z żywym
dyskutantem. W szulkinowskiej przestrzeni filmowej ostatecznie nawet po
ujawnieniu prawdy nie jest możliwe
przekonanie mas o jej istnieniu: są na tyle bierni, że nie zauważają
ważności wydawania prawdziwego sądu. Dlatego też słowa: „rzeczywistość? My ją tworzymy!”
płynące z ust prezentera telewizyjnego w Wojnie światów
relacjonują istotę sytuacji. Krytyczne nastawienie do bezrefleksyjnego
odbioru treści płynących z migoczącego ekranu jest obecnie obowiązkowym
wyposażeniem intelektualisty, niemniej jednak otwarta walka z przekazem
telewizyjnym lat 70tych w Polsce, jest dosyć nowatorska w polskiej
filmografii tamtych czasów (przy zwróceniu uwagi,
że
medium to, nie było jeszcze dostępne szerokiej publiczności).

Reżyser
nie musiał sięgać daleko by w pełni
oddać istotę i barwy toczących się wokół niego wydarzeń,
przez całość
analizowanych filmów przemawia polska codzienność okresu
PRL-u. Odwoływanie się
do legendarnego golema, a więc istoty stworzonej przez człowieka na
jego własne
potrzeby wydaje się procesem dodatkowo podkreślającym toczące się
wówczas
zjawiska. Proces kształtowania osobowości podatnej na manipulację nie
był przecież
czymś nietypowym w systemie
totalitarnym. Ludzie, którzy przejawiają
dostateczną miarę siły witalnej,
czego egzemplifikacją jest Soft z Obi,
oba, czy Iron Idem z Wojny
światów,
są jednostkami potencjalnie zdolnymi do podjęcia krytycznej walki, lecz
ze
względu na brak konsekwentnego opowiedzenia się po jakiejś stronie
barykady są traktowani
jak instrumenty wprowadzające społeczeństwo w zakamarki propagandy i
utwierdzające ich w jej prawdziwości. Eksperymenty na zdegenerowanych
jednostkach, mające stworzyć nowego, wspaniałego człowieka doprowadziły
Pernata do zagubienia własnej tożsamości. Świat, w którym
nie ma
żadnej granicy
pomiędzy prawdą i fałszem ma charakter wyłącznie przetrwalnikowy, nie
może być
fundamentem, na którym można zbudować wiedzę,
która
charakteryzowana byłaby
takimi pojęciami jak weryfikowalność, zgodność z rzeczywistością,
dyskursywność.
Dlatego też w obliczu przedstawionej problematyki, filmy Piotra
Szulkina przesycone są tak dużą dawką krytycyzmu i pesymistycznego
wizjonerstwa. Atmosfera,
w której rozgrywa się akcja szulkinowskich opowieści
przepełniona jest
niepewnością, tęsknotą za lepszym jutrem, za jednostką
świadomą
iluzoryczności powszechnie propagowanych treści. Filmy
Szulkina zachowały walor uniwersalności, nawet biorąc pod uwagę fakt,
że odzwierciedlają
one konkretną sytuację społeczno-polityczną okresu socjalistycznej
Polski. Problematyka
zawarta w filmografii Szulkina
wydaje się wciąż aktualna przede wszystkim, gdy dotyczy zagadnień
ponadczasowych: wolności, problemu poznawalności Boga,
przyczynków do myślenia aksjologicznego, a przede wszystkim
kształtowania własnej
świadomie budowanej tożsamości. Paradoksalnie, wczesne jego filmy
prowokują znacznie więcej refleksji u współczesnego
odbiorcy,
aniżeli ostatnie jego produkcje, które miałyby korespondować
z
bieżącymi problemami społecznymi, tak jak w przypadku Ubu króla,
którego treść ogranicza się do prostej ilustracji
stosunków społecznych bez odwoływania się do bardziej
złożonej
symboliki filozoficznej.
AB
[1] W szczególności pożywką dla praktyk magicznych stała się Sefer Jecira, czyli jeden z pierwszych tekstów żydowskiego mistycyzmu. Był to starożytny hebrajski traktat dotyczący stworzenia świata. Dostępny w tłumaczeniu polskim: Sefer Jecira czyli Księga Stworzenia (wydanie dwujęzyczne) / tłum., opr. i kom. W. Brojer, J. Doktór, B. Kos – Warszawa 1995.
Zainteresowanych czytelników odsyłam do pozycji staranniej omawiającej zjawisko Golema:
SCHOLEM G., Kabała i jej symbolika / tłum. z niem. R. Wojnakowski., Wyd. Znak, Kraków 1996.
MOPSIK Ch., Kabała / tłum. z franc. A. Szymanowski –Wyd. Cyklady, Warszawa 2001.
[2]
Bibliografia:
