W kręgu
perspektywy wolicjonalnej
Fryderyka Nietzschego
1. O przeobrażaniu bytu jako źródła nietzscheańskiego umiłowania wartości.
Próbując
poszukiwać w świecie fascynacji Nietzschego pewnych
pierwowzorów, w
szczególności tych, które pozwoliły na
ugruntowanie się jego
głównych tez
myślowych, trudno
nie zgodzić się z
powszechną interpretacją jakoby Nietzsche za swego duchowego patrona
uważał
Heraklita. Heraklitejska zasada dynamiki stawania się i rozwoju
struktury
ontycznej świata jest bowiem naczelnym postulatem uwikłanym w
nietzscheańską
myśl zwróconą w stronę zmiennego w czasie świata
fenomenalnego. Przez
odniesienie do stawania się Nietzsche sprawia, że stabilizacja
moralności,
rozumiana w negatywnym sensie, jako indywidualne zrzeczenie się prawa
do
stanowienia o sobie samym, zaczyna sygnować postaci nieurodzajne,
kompromisowo
przyzwalające na stygnięcie własnej woli mocy. Podobnie jak w przypadku
transformacji zjawisk nie można zachować stałości (zmiana jest tu
pojęciem pierwotnym),
podobnie w przypadku aksjologii, zdaniem Nietzschego, fundamentem
istnienia
wartości jest ich ciągła przemiana, czasowa rekonstytucja. Formacja
wartości,
ich akceptacja lub jej brak, zmusza do zajęcia jakiejś
postawy moralnej,
która jest zawsze uobecniona w ramach
określającego się człowieka.
Trudno mówić o zajmowaniu neutralnej pozycji moralnej, tym
bardziej mając na
uwadze powagę rozwoju własnej osobowości. Życie, jest więc tu
rozumiane, jako
ciągłe przyjmowanie podejścia oceniającego, które pozwala na
odróżnianie się od
innych bytów (czy to osobników tego samego
gatunku, czy przyrody nieożywionej-
pragnienie bycia czymś innym niż to, co znajduje się poza mną). W
świetle tej
pespektywy oceniającej, ustanawiającej zarazem wachlarz wartości,
podąża idea Übermensch,
która powstawała w odwrocie
od mieszczańskiej stagnacji moralnej i religijnej idealizacji
bytów, będąc
konsekwencją, a jednocześnie wyniesieniem ponad zwrot nihilistyczny.
2. O człowieku lichym i projekcie człowieka dostojnego.
Niezadowolenie z człowieka wyraźnie odznaczające się na tle twórczości Nietzschego już w fazie wstępnej, ma przełożenie na dalszy rozwój jego zmagań filozoficznych. Bezgraniczne podporządkowanie się jedynej instancji jaką jest imperatyw stawania się nie tylko podkreśla fakt, że człowiek zdolny jest do duchowej przemiany, lecz wręcz uwidacznia jego moralne obowiązki i wskazuje drogę do kształtowania woli w spotkaniu z sytuacjami stanowiącymi przypadki oporu. Krytyczne spojrzenie Nietzschego skupia się na wszelkich postawach realizujących pragnienie zrzeczenia się potęgi wewnętrznej siły tkwiącej między innymi w człowieku, zwanej przez Nietzschego wolą mocy. Tak też, na gruncie tym, upadłe okazują się modele obyczajowe, które zdążyły już dobrze zaaklimatyzować się w repertuarze pożądanych postaw i zachowań. Charakteryzują się one wieloma wielkościami pozornymi: upozorowaniem swej wielkości i krótkowzrocznością spojrzenia filozoficznego, połączoną z intensywnym wypowiadaniem treści o znikomej zawartości semantycznej, pieczołowicie przestrzeganymi przesądami, które mają stanowić niepodważalną bazę przekonań, zasadą racjonalizacji swoich postępków dążącą do rugowania niskich pożądań i podtrzymywania tym samym przekonania o niewinności popełnionego czynu, wreszcie wewnętrzną biernością wyrażającą się w akceptacji hierarchii wartości wyznaczonej przez autorytety świeckie i religijne. Nietzscheański wstręt do człowieka i pogarda dla jego oswojonego trwania w przekonaniu o doniosłości świata wartości, w którym przebywa, nie przekreśla jednoznacznie stosunku afirmacji człowieka, akceptacji takim jakim on jest.
Zniechęcenie niedoskonałością natury człowieka może przybrać charakter projekcji cech mu przeciwstawnych w wymiar pozaświatowy, wzbogacając ontologię świata o byty duchowe leżące u podstaw całego empirycznego świata. Reprezentatywną postacią takiej fascynacji religijnej jest osoba Świętego, napotkanego w trakcie wędrówki Zaratustry na szczyty gór, który wyraża zniechęcenie do człowieka powiadając:
|
„Czemu usunąłem się i ja niegdyś w lasy i w głuszę samotną? Czyż nie dlatego, że ludzi bardzo kochałem? Teraz miłuję Boga, nie kocham ludzi. Człowiek jest rzeczą zbyt niedoskonałą. Miłość do ludzi zabiłaby mnie”.[i] |
Pełną odpowiedź Nietzschego przeciwstawną poglądowi Świętego, choć wyrosłą na tym samym gruncie zniechęcenia w stosunku do oblicza człowieka, odnajdujemy w długiej litanii miłosnej wygłoszonej przez Zaratustrę do ludu:
|
„Człowiek jest linią
rozpiętą między zwierzęciem i nadczłowiekiem, linią ponad przepaścią.
(…) Kocham wielkich gardzących, gdyż to
są wielcy wielbiciele strzały tęsknoty na brzeg przeciwny. Kocham tych, którzy nie
szukają aż poza gwiazdami powodów, aby zaniknąć i ofiarą
stać się, lecz ziemi się ofiarują, aby ziemia własnością nadczłowieka
kiedyś się stała. Kocham tego, który żyje,
aby poznawał, i który poznawać chce, aby kiedyś nadczłowiek
żył. Tak pragnie on swego końca. Kocham tego, który cnotę
swą kocha: gdyż cnota jest wolą końca i strzałą tęsknoty. Kocham tego, który ani
kropli ducha sobie nie pozostawia, lecz chce być całkowicie duchem swej
cnoty; tak przekracza on most jako duch. Kocham tego, co ze swej cnoty czyni
skłonność ducha i przeznaczenie właśnie: i tak zgodnie z wolą swej
cnoty chce żyć jeszcze i przestaje już żyć. Kocham tego, co nie chce zbyt wiele
cnót posiadać. Jedna cnota jest większa cnota niż dwie,
bowiem bardziej staje się owym węzłem, na którym zawiesza
się przeznaczenie. Kocham tego, czyja dusza udziela
się rozrzutnie, który podzięki nie chce i nie zwraca, gdyż
obdarza on ustawicznie, a siebie zachować nie pragnie. Kocham tego, który
wstydzi się, gdy kości jemu na szczęście padną, i pyta: „Czyż
jestem fałszywym graczem?”, gdyż on zaginąć chce. Kocham tego, który
złotymi słowami swe czyny uprzedza i zawsze więcej dotrzymuje niż
obiecał, gdyż on swego końca pragnie. Kocham tego, co przyszłych
usprawiedliwia i przeszłych wyzwala, gdyż on chce
współczesnych zaginąć. Kocham tego, co Boga swego gromi,
ponieważ Boga swego kocha, gdyż on od gniewu swego Boga zaginąć musi. Kocham tego, czyja dusza jest
głęboka, nawet poranioną będąc, i którego drobne nawet
przejście zgubić może, gdyż chętnie przez most on przechodzi. Kocham tego, czyja dusza jest
przepełniona, tak iż samego siebie człowiek zapomina i tylko rzeczy
wszystkie życie w nim mają, gdyż rzeczy wszystkie zamkiem jego będą. Kocham tego, co wolnego jest ducha
i wolnego serca; głowa takiego jest tylko wnętrzem serca, serce wszakże
pcha go ku zagładzie. Kocham tych wszystkich, co są jak ciężkie krople, spadające pojedynczo z ciemnej chmury zawisłej nad człowiekiem- zwiastują one błyskawicę i jak zwiastuny giną. Patrzcie, ja jestem zwiastunem błyskawicy, ja jestem ciężką kroplą z chmury- ta błyskawica zwie się nadczłowiekiem.”[ii] |
Powyższy cytat pozwala oświetlić kierunek, w którym zmierza natura umysłowości, charakteryzowana przez Nietzschego w ramach wymiaru Übermensch. Podstawą, której przynależny jest szereg cech przyporządkowanych ‘nowemu’ typowi człowieka, którego wizerunek przywołuje Zaratustra, jest wola mocy. Warunkuje ona wszelki ruch myślenia, również ten, który poddaje w wątpliwość dotychczasowy zasób mniemań. Stadium początkowe rozumowania Nietzschego nakierowanego na wartości, wyznaczone jest nie tyle przez wzięcie w nawias dotychczasowych wzorców aksjologicznych i krytykę metafizyki wartości, lecz budowanie rozpoczyna się, co brzmieć może dość paradoksalnie, od przewartościowania wszystkich wartości, włącznie ze zniesieniem absolutnego poddaństwa wobec wartości dotychczas uważanych za niezmienne i niepodważalne.
3. Przeprawa przez wąwozy
nihilizmu.
Nietzsche
nie
ogranicza się do publicystycznego zakreślenia sytuacji człowieka
współczesnego,
pragnie bowiem odsłonić źródło tych przekonań, zstąpić do
głębi zasad, które
ustanawiały wartości absolutne. Wchodząc pod powierzchnię przestrzeni
aksjologicznej
dąży więc do wskazania początkowo wartkiego nurtu, który
wyprowadził myślenie
filozoficzne kultury Zachodniej ku absolutystycznie pojmowalnym
wartościom,
zabezpieczając swój kierunek przepływu stabilizacją gruntu,
tu: dogmatycznie
akceptowanymi najwyższymi wartościami. Dla przykładu, religia
chrześcijańska, w
której Nietzsche znalazł godnego przeciwnika sporu, jest tym
typem ruchu, który
ubezwłasnowolnił poznawczo (w sensie zmysłu etycznego) swoich
wyznawców przez
wyznaczenie im jedynej i niepodważalnej drogi, obarczonej potężnym
orężem
aksjologicznym. Dlatego też, słynna maksyma
Gott ist tot nie jest prostą
wykładnią tezy ateistycznej, lecz ilustracją pewnej teologicznej
sytuacji
granicznej, uwarunkowanej przez pasywny wymiar chrześcijańskiej wizji
człowieka. Śmierć Boga jest z jednej strony ilustracją konsekwencji do
jakich
prowadzi myśl chrześcijanina, a także warunkiem, który wnosi
przerwanie drzemki
poznawczej i etycznej- zdanie sobie sprawy z możliwości autonomicznego
tworzenia wartości. Symbolika baranka i gołębia zostaje przełamana na
rzecz
nowego modelu fundacyjnego, którego ikonicznymi
reprezentantami mogą być wielbłąd
(motyw wędrówki), czy lew (motyw walki). Nie jest więc tak,
że u podstawy sensu
jawiącego się na przestrzeni dostępnych nam zjawisk, ukryty jest
tajemniczy byt
kładący podwaliny pod zaznajomienie się człowieka ze światem, i przez
to
zezwalający na jego działanie w granicach apriorycznie ukonstytuowanej
przestrzeni wartości. Podkreślmy jednakże jeszcze raz, że
Bóg jest, choć martwy.
Ukrzyżowany?
Wobec przewrotu nihilistycznego stabilizacja aksjologiczna nie wydaje się możliwa. Konsekwentnie zastosowany postulat nihilistyczny podważa fundamenty, na których sam spoczywa. Głosi on, że najwyższe wartości zostają przewartościowane, zostają zdetronizowane i zrównane z pozostałymi, wykluczając wielopoziomowość przestrzeni aksjologicznej. Przyjmując zwrot nihilistyczny za wartość nadrzędną musi on ex definitione zwrócić się również przeciwko sobie. W filozofii nietzscheańskiej nihilizm nie jest ostatnią stacją rozumowania prowadzącą do autodestrukcji, dekadenckiego zagubienia w stosie zburzonych wartości. Wyjściem z sytuacji sceptyckiej zaistniałej na polu dyskursu nihilistycznego jest przyjęcie założenia, że idea przewrotu jest jedynie pewną fazą wyjściową, nadal jednak zmierzającą ku przezwyciężeniu samej siebie. Cóż więc pozostaje na metafizycznym gruzowisku idei? Jest nią pewna zasada pierwotna, którą w posiadaniu jest człowiek, zasada, która określa, a przez to nadaje sensowność wszelkiemu bytu.
4. O pojęciu przewodnim.
Próbując
zrozumieć treść, jaką zakrywa pojęcie woli mocy, bo o niej tutaj mowa, spróbujmy
scharakteryzować zestawienie dwóch
słów: woli i mocy. W przypadku myśli Nietzschego wola jest
opisywana przez
terminy odnoszące się w dużej mierze do natężenia się jej przejawiania.
Moc
jest własnością przynależną z konieczności woli. Można więc zgodzić się
na
interpretowanie ‘’woli mocy” jako
pleonazmu: ‘’wola woli”,
mówiąc innymi słowy:
jest to chcenie, które chce wyłącznie siebie samego. Wola
mocy jest kategorią
metafizyczną. Zdaniem Nietzschego przejawia się ona zawsze tam, gdzie
możemy
mówić o istnieniu, tam
gdzie jest życie, tam jest uobecniona wola mocy.
Nawiązując do
starożytnej koncepcji poszukiwania zasad rządzących światem, jest
pierwotną
zasadą kierującą światem, witalną siłą prowokującą byt do stawania się.
Stąd
wszelki byt jest u swych podstaw wolą mocy. Rozwój bytu
następuje przez
zmaganie się stojących do siebie w sprzeczności sił, ustalanie
stosunków
władzy, sił panowania i uległości pod ich jarzmem. W myśli
nietzscheańskiej
życie jest wciągnięte w obszar dialektycznych stosunków
tworzących układy woli
mocy. Zmaga się ono, kosztem własnego rozwoju, z przezwyciężaniem
własnego
bytowania, na rzecz stawania się czymś, czym do tej pory nie było, lub
też- polega
na wzmacnianiu tego, co uznaje za godne kontynuacji. Wola mocy nie
transcenduje
świata lecz się w nim objawia jako zasada ustanawiająca wartości, jest
zarazem
wartością podstawową. Komentator
filozofii
Nietzschego dodaje: „Tymczasem wola
mocy
to nie tylko sposób stanowienia wartości, ale także wartość
podstawowa
(Grundwert), źródło emitowania i grawitacji promieni,
które wszystkiemu co
jest, nadaje znamię wartości i wartościowości. Owo źródło
jest „punktem
widzenia” i zarazem samym „widzeniem”;
innymi słowy, wola mocy jako „wartość
podstawowa” oznacza bezwarunkowy warunek samej siebie. To
jedyny przypadek,
kiedy wartość służy samej sobie, warunkuje własne bycie.”[iii]
Jak
jest to możliwe, że wartość inicjująca zwrot ku burzeniu najwyższych
wartości
jest sama najwyższą wartością, która „służy
samej sobie”? Otworem stoi istotne pytanie o status
ontologiczny woli mocy.
Rozstrzygnięcia ontologiczne stanowią potężne kryterium,
które pozwala przy
założeniu pewnych zasad podstawowych wydedukować, lub przynajmniej
ontycznie
uzależnić od siebie, szereg innych bytów, tu rozumianych w
przestrzeni
aksjologicznej jako wartości podrzędne. Od charakteru statusu
ontologicznego
woli mocy (przesądzenie o jej ontycznej nadrzędności) zależą wartości
za jej
pomocą wywiedzione i w jej istnieniu ugruntowane. Dodajmy, że wola mocy
nie
jest jedynie źródłem stanowiącym wartości, lecz zarazem jest
najwyższą
wartością, którą można byłoby uznać za wartość względnie
stałą przeplatającą
się z różnym nasileniem występowania w dziejach człowieka.
Zasygnalizujmy tu
jedynie ważność powyższej uwagi w kontekście nietzscheańskiej koncepcji
wiecznego powrotu.[iv]
Wola mocy swój sens czerpie z konfrontacji z czymś, na co jest ona nakierowana. Jest więc nacechowana intencjonalnie, stanowi pewną funkcję, która przyjmuje argumenty w tym, na co jest nakierowana. Nie jest tak, że jako siła witalna jest redukowana do podłoża sił biologicznych: opisywana w ujęciu psychologicznym „siła życiowa” eksplikowana w ramach popędów, które wyznaczają personalne stany motywacyjne, jest jedynie przejawem woli mocy Nietzschego. Wzmocnieniem różnicy w rozumieniu tych fenomenów stanowi to, że siła biologiczna oparta na instynkcie zachowawczym, może być unicestwiona przez instancję rozkazodawczą jaką jest właśnie wola mocy. Dla przykładu, realizacja prawa do popełnienia samobójstwa jest konsekwencją instancji wyższej- woli mocy, nie zaś instynktu biologicznego. Wola mocy, nie jest więc tym samym, co wola życia. Ta ostatnia, dążność swą skierowuje na unikanie ryzyka zagrażającego jej istnieniu, a także szukanie ukojenia w przyjemnościach zmysłów, czy zaspokajania ciekawości poznawczej przy minimalizacji kosztów pozyskiwania wiedzy etc. Wola mocy zaś motywuje, czy też lepiej: organizuje życie, prowadząc je na wyżyny, z których mogłaby ona nie tyle uciekać się do kontemplacji wysokich wartości i szukać ukojenia duchowego w tworach sztuki (jak chciałby Schopenhauer), lecz jej zadaniem jest wyniesienie na wyżyny oglądu aksjologicznego, by zmierzyć się z tym, co tam napotkamy. Ten dialektyczny nurt poszukiwania miary jest podtrzymywany przy metaforze wchodzenia na, wznoszenia się ku, zmierzania do. Aktywność woli jest wzmacniana zestawieniami: pragnienie stania się czymś więcej, wola potęgowania, walka o swój wzrost. W tej perspektywie aksjologicznej brak finalnego ukojenia: mistycznego zjednania z bóstwem, dobrem, pięknem, prawdą, czy zadowolenia ze spełniania modelu wzorca osobowego. W polemice z chrześcijaństwem obalone zostało bezpowrotnie pojęcie finityzmu aksjologiczno-egzystencjalnego, co można by wyrazić metaforą zaprzeczającą istnieniu końcowej stacji, na której rysuje się możliwość witania nadjeżdżających podróżników, obdarowywania kwiatami i uściskami pod warunkiem spełnienia przez nich postulatów aksjologicznych normujących ich cały przebieg podróży.
W ujęciu tym brakuje również postulatu przystosowania rozumianego na wzór teorii ewolucjonistycznych, choć uczciwie należy przyznać, że zdania wielu zaprawionych w literaturę Nietzschego czytelników są w tej kwestii podzielone. Życie nie jest tu rozumiane jako stopniowo powstające zjawisko na drodze adaptacji do równie zmiennych warunków eksternalnych. Wola mocy jest przecież orężem wchłaniającym, celem dominacji, to, co na zewnątrz. Dominacja zewnętrzności byłaby zaprzeczeniem twórczej siły woli mocy.
5. O starciach między mocarnymi
wolami i licznymi mocarzami.
Walka
z
zewnętrzem jest dopełniana przez Nietzschego refleksją nad walką
toczoną
pomiędzy różnymi typami wól, przynależnych
różnym typom moralności: słabej i
mocarnej, nikczemnej i szlachetnej, niewolniczej i pańskiej. W tych
przeciwstawianych
charakterystykach moralności jawi się kolejna dystynkcja pojęciowa
wysubtelniająca terminologię. Siła woli i moc woli nie są zakresowo
tożsamymi
terminami. Duch niewolniczy może bowiem przez swoją liczebność posiadać
siłę
(podtrzymującą wartości), co nie znaczy, że charakteryzuje się wolą
mocy.
Zdobycie władzy (w tym fizycznej przewagi) nie jest konieczną
konsekwencją
wybitności umysłu, o czym zapomnieli późniejsi
interpretatorzy nietzscheańskiej
myśli, swobodnie ją aplikujący do rozbudzenia pożądań utrzymanych w
nurcie
ekspansji narodowosocjalistycznej. Nietzsche odsłania nieuświadomione
przez
samych rozgrywających reguły gry, której planszą jest
zespół stosunków
społecznych:
|
„Bunt
niewolników na polu moralności, zaczyna się tem, że ressentiment samo twórczem się
staje i płodzi wartości: ressentiment
takich istot, którym właściwa reakcya, reakcya czynu, jest
wzbroniona i które wynagradzają ją sobie tylko zemstą w
imaginacyi. Podczas gdy wszelka moralność dostojna wyrasta z
tryumfującego potwierdzenia siebie samej, moralność niewolnika
mówi z góry »nie«
wszystkiemu, co »poza nim«, co
»inne«, co nie jest »nim samym
«: i to »nie« jest jej czynem
twórczym. To odwrócenie ustanawiającego wartości
spojrzenia – ten k o n i e c z n y kierunek na zewnątrz,
miast wstecz ku samemu sobie – jest właśnie właściwe uczuciu
ressentiment.”[v] |
Ze słabości
woli
wynika podług myśli autora Z genealogii
moralności paradoksalny fakt: oto moralność niewolnicza
posiada władzę,
która jest w stanie doprowadzić do stłumienia
wysiłków jednostek wybitnych na
rzecz panowania niedoskonałej moralności. Resentyment, a więc poczucie
pogardy
i zemsty wobec wyższych duchem, o ile odpowiednio wzmocniony poparciem
ilości,
posiada dominację również w sferze powszechności dominanty
aksjologicznej.
Spójrzmy również na możliwe konsekwencje
panowania wyłącznie moralności
szlachetnej, przy jednoczesnym wykluczeniu perspektywy przeciwnej:
|
„Załóżmy, że
ludzie silni staliby się panami wszystkiego, także ocen…
Skutkiem stałaby się pogarda dla siebie ludzi słabych;
próbowaliby się unicestwić… I czy chcielibyśmy
właściwie takiego świata, w którym brakowałoby działania
słabych, ich wolności, względów, duchowości,
giętkości?”[vi] |
Rozwijając powyższy wątek Nietzsche wyraźnie nakreśla pozycję, zarazem ważność słabszych duchem w wypełnianiu funkcji społecznych. Daleki więc byłby od zgody na prowadzenie eksterminacji, czy pozbawienie ich godności miana człowieka. Zauważmy, że postawa realizująca się zgodnie ideałem Übermensch’a, czyli dążenie ku transgresji wartości wraz z poddawaniem siebie pod miarę tego, co konstytuowane w twórczym akcie budowania wartości, wyznacza to, co Nietzsche nazywa życiem autentycznym. By móc posługiwać się tym pojęciem wymagane jest posiadanie jakiejś koncepcji prawdy: autentyczność rzeczy jest relewantna w stosunku do ich prawdziwości. Nietzsche nie dał się poznać jako myśliciel, którego wysiłki intelektualne zmagają się z definicyjnym uściślaniem pojęć. Dzięki aktywności aksjologicznej woli mocy tj. jej konstytutywnej roli w formowaniu wartości wytyczony został krąg ontyczny, w obrębie którego pojęcie to można prawomocnie stosować. Jest ono istotne w omawianej tu problematyce woli mocy, wszakże to ona dookreśla na drodze interpretacyjnej to, w czym prawda mogłaby się przejawiać, jednakże ze względu na to, że wykracza ono znacznie poza ramy tego artykułu, jego ważność jest tu jedynie zasygnalizowana.
6. Z
perspektywy
lotu
podniebnych zwierząt wola mocy wykracza poza człowieka.
Do tej pory,
mówiliśmy o woli mocy
zwracając się do przypadku człowieka, jako medium, w którym
się ona przejawia.
Fryderyk Nietzsche pragnie jednak przełożyć tę zasadę aksjologiczną na
całość
bytu. Wola mocy przekracza granice osobowe i dotyczy bytu jako bytu. O
ile
zasadne wydaje się orzekanie na rzecz bytu ożywionego,
któremu możemy przypisać
stany wolitywne, tak trudno mówić o woli mocy, przynajmniej
na gruncie
pokartezjańskiego naturalistycznego przyrodoznawstwa, w przypadku
globalnie
rozumianej woli (jako zasady wszechrzeczy). Na czym miałoby polegać
chcenie,
stawanie się w przypadku niejako a-wolitywnej przyrody nieożywionej.
Czy nie
narażamy się wówczas na powrót do
arystotelejskiego rozumienia celowości
przyrody i wyjaśnienie wszystkich zjawisk w kategoriach
teleologicznych?
Pewnych wskazówek interpretacyjnych dostarcza
Karl Jaspers, pisząc: „rozszerzając
metafizykę woli mocy na byt, Nietzsche ujmuje
„interpretację” zarazem w tak
samo szerokim sensie. Wtedy wszelki byt jest dla niego bytem powstałym
w interpretacji,
a zatem z n a k i e
m w nieskończonej
różnorodności możliwych
znaczeń. (…) Tym, co w głębi nieznane, jest wola mocy.
Jeżeli wszelkie
istnienie jest dla Nietzschego rodzajem j ę z y k a, ‘dzięki
któremu siły się
rozumieją’, to dostrzega w świecie radykalne pęknięcie
przebiegające między
mówieniem, a rozumieniem: ‘w świecie
nieorganicznym brakuje nieporozumień,
przekaz treści zdaje się być doskonały. Błąd zaczyna się w świecie
organicznym’”.[vii]
Wola mocy zorganizowana
na poziomie nieorganicznym byłaby, próbując zinterpretować
myśl Nietzschego,
siłą, która tylko potencjalnie może zostać uświadomiona.
Potencja uświadomienia
przekreśla jednak jednoznacznie status nieorganiczności, chyba że
pozostaniemy
na gruncie panpsychizmu, głosząc, że każdy byt posiada różny
stopień
świadomości, nie jest to jednak pogląd Nietzschego. „Błąd przekazu treści” przejawia
się w strukturze świadomości, bowiem
tylko ta jest wystawiona na proces interpretacji. Tkwimy tu w
obciążonym tradycją
filozoficzną pytaniu,
wypływającym z zaciekawienia nad możliwością poznania świata z jednej
strony, z
drugiej zaś możliwością zgodności/niezgodności rezultatów
poznawczych z tym, do
czego one referują. Wzbogaciwszy nasze rozumienie woli mocy o
metafizyczny pole
jej realizacji dochodzimy do tezy, jakoby wola egzemplifikowała się pod
postacią różnych bytów indywidualnych, lecz nie
jest ona nigdy wyczerpująco
opisywalna tylko na przykładzie tego jednego, konkretnego,
niepodzielnego bytu.
Wciąż pozostaje pytanie o naturę woli mocy, które może być
rozpatrzone w alternatywie
dalszych pytań: czy 1) ona sama jest zasadą idealną, czy też 2) jest
konkretnym
fenomenem znajdującym swe kontynuacje w przemijalnych nośnikach,
indywidualnych
reprezentantach przejawiających się i stających się w ramach ich
własnych aktów
wolitywnych. W pierwszej interpretacji idealistycznej, wola mocy
rozumiana jest
zgodnie z nauczaniem Platona: jako eidos,
którego jedynie oznaki możemy odnaleźć w rzeczach dostępnych
poznaniu
zmysłowemu, sama zaś- jako zasada- posiada inną pozycję bytową.
Uważając tę
interpretację za prawdziwą zyskalibyśmy podstawę pod wyjaśnianie
wiecznego
powrotu rozumianego w duchu filozofii nietzscheańskiej; wszak idee
platońskie
jako byty inteligibilne charakteryzują się wiecznym bytowaniem.
Powyższe
rozumowanie nie jest zgodne z myślą omawianego filozofa,
który dystansował się
od nadmiernej rozbudowy ontologii możliwych światów, w tym
poglądu o istnieniu
transcendentnych idei. Podążając tropem drugiej propozycji
interpretacyjnej
akcentujemy przejawy woli mocy, nie postulując żadnego bytu idealnego,
a co
najwyżej pojęcie ogólne określające przejawy woli, ściślej:
wól, w zakresie
bytów, które są zdolne do posiadania treści
intencjonalnych. Pomimo wielu
sprzecznych opinii wygłoszonych przez samego Nietzschego na gruncie
rodzącej
się koncepcji woli mocy, tak -w moim przekonaniu- należałoby
interpretować
fenomen woli mocy.
[i] Friedrich Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra, przeł. W. Berent, wyd.Antyk, Kęty 2004, s. 8.
[ii] Ibidem, s.11.
[iii] Wodziński Cezary, ze wstępu do: M.Heidegger, Nietzsche T.I, PWN 1998, s.XXVIII.
[iv] Podążając tropem analizy egzystencjalnej woli mocy Martina Heideggera możliwe jest scalanie woli mocy i zagadnienia wiecznego powrotu. Czy w takim przypadku uznać należy wolę mocy za stały czynnik poddający pod osąd wszelkie wartości, który dominując w danej epoce toruje drogę nie tylko ku destabilizacji aksjologicznej, lecz również ku wznoszeniu nowych wartości?
[v] Friedrich Nietzsche, Z genealogii moralności, przeł. L. Staff, wyd. Tower Press, Gdańsk 2000, s. 16.
[vi] Cyt. za: Karl Jaspers, Nietzsche, wyd. KR, Warszawa 1997, s.239.
[vii] Karl Jaspers, Nietzsche, wyd. KR, Warszawa 1997, s.236-237.
Bibliografia
Heidegger
Martin, Nietzsche, wyd. PWN,
Warszawa 1998.
Jaspers Karl, Nietzsche: wprowadzenie do rozumienia jego filozofii,
wyd. KR,
Warszawa 1997.
Nietzsche
Friedrich, Z
genealogii moralności, przeł. L.
Staff, wyd. Tower
Press, Gdańsk 2000.
Nietzsche
Friedrich, Tako
rzecze Zaratustra, przeł. W. Berent, wyd.Antyk, Kęty 2004.
Nietzsche
Friedrich, Wola mocy, przeł.
S.Frycz, K.Drzewiecki,
wyd. Zielona Sowa, Kraków
2003.