na jego opublikowanie.
Jeśli
malarz i powieściopisarz nie zamierzają ze swej strony ograniczyć się
do
podtrzymywania (z niewielkim zresztą skutkiem) tego, co
istnieje, [...] muszą
kwestionować reguły malowania i opowiadania, jakich nauczyli
się od swoich
poprzedników. Wkrótce przekonają się, że są to
tylko środki oszukiwania,
kuszenia i uspokajania, przeszkadzające w mówieniu "prawdy"
(J.F.
Lyotard)[i].
To, co dzieje się w dziele sztuki,
jest przykładem
tego, co wszyscy czynimy, istniejąc: przykładem nieustannej budowy
świata.
Dzieło sztuki stoi w środku rozpadającego się zwykłego nam i swojskiego
świata
jako rękojmia porządku. I może wszystkie wysiłki ocalenia i zachowania,
na
których wspiera się ludzka kultura, czerpią siłę z
przykładu, jaki daje dzieło
artysty i doświadczenie sztuki: porządkowania wciąż na nowo tego, co
nam się
rozpada (H.-G. Gadamer)[ii].
Wyrażone
w
przytoczonych wyżej cytatach
opinie o roli sztuki i zadaniu artysty są dla współczesnej
filozoficznej
refleksji symptomatyczne, ujawniają radykalne
poróżnienie estetycznych
dyskursów i wprowadzają w sam środek sporu o istotę oraz
sens artystycznego
działania. Lider filozoficznej postmoderny zachęca do skrajnej
podejrzliwości i
bezustannego sprzeciwu wobec wszelkich oznak rodzącego się
konsensu i
możliwości porozumienia w sprawie zasad tworzenia, a także
funkcjonowania przekazów
artystycznych. Z jego punktu widzenia nie może być mowy o pozytywnym
znaczeniu
tradycji w sztuce ani nawet o pojęciu stylu jako kategorii scalającej i
stabilizującej formy artystycznego przekazu. Artystyczna inwencja jest
tożsama
z wolą bezustannego eksperymentowania, ma burzyć myśl o
jedności formy i
artystycznego przesłania jako niebezpiecznym zaczynie totalizujących
urojeń.
Lyotardowi przyświeca nietzscheański ideał
"twórczej
mocy artysty",
przekonanie, że autor jest jedynym źródłem i ośrodkiem sensu
oraz
aksjologicznym probierzem swoich działań.
Postawa
Hansa-Georga Gadamera jest radykalnie odmienna, filozof z Heidelbergu
jest
przekonany, że dzieło może jedynie partycypować w
sensotwórczym i aksjologicznym
procesie, zaś artysta jest przede wszystkim odbiorcą i przekazicielem
duchowej
energii porządkującej, której źródło znajduje się
poza nim samym i poza jego
dziełem. Wytwory sztuki są dla owej energii
szczególnym miejscem przejawiania
się, samoprezentacji i ochrony przed rozproszeniem. Logika tworzenia, a
także
rozumiejącej interpretacji sensu dzieł sztuki każdorazowo
wykracza poza
intencje i zaplanowane strategie autora. Rozwija się ona tak, jak
przebiega
każdy rzeczywisty proces ludzkiego rozumienia: w sposób
dialogiczny,
pośredniczący i ciągle otwarty na możliwość spontanicznego pojawienia
się
nowych, nieprzewidzianych znaczeń.
Polaryzacji
filozoficznych opinii odpowiada wielostronne
zróżnicowanie artystycznej
praktyki, w której także dają się zauważyć dwie
wyraźnie przeciwstawne
tendencje, przebiegające w poprzek historycznych i
stylistycznych rozróżnień.
Z jednej strony - nadal istnieje sztuka zdolna ewokować refleksyjną i
kontemplatywną postawę, właściwą dla natury estetycznego przeżycia,
choć niekoniecznie
zawężonego tylko do skupienia na estetycznych jakościach artystycznego
przedmiotu. Neoawangardowa i postawangardowa praktyka, odsuwająca na
dalszy
plan bądź rezygnująca z Ingardenowskich "jakości estetycznie
doniosłych",
nie zawsze oznaczała odejście od kontemplatywnego charakteru i
metafizycznych
wartości sztuki. Dobrym przykładem kontynuacji tego rodzaju działań
mogą być
wieloznaczne, pełne tajemnicy i podatne na metafizyczną interpretację
instalacje oraz aranżacje przestrzeni, jakie prezentuje np. Bill
Viola,
Christian
Boltansky lub ciągle zaskakujący nowymi realizacjami swoich ambalaży -
Christo
Javacheff.
Równolegle,
obok
tego rodzaju sztuki, począwszy od lat osiemdziesiątych i
dziewięćdziesiątych
ubiegłego wieku, mamy do czynienia z nową odmianą artystycznej
praktyki, którą
Arthur C. Danto określił nazwą "sztuki zaburzającej" ustalony
porządek (disturbatory
Art)[iii].
W
tej mutacji artystycznych działań nie idzie bynajmniej o
radykalnie nowatorską
treść lub formę przedstawień, bo takie zjawiska można było spotkać
również w
wielu nurtach dawnej sztuki i wielu dziełach klasyków, jak
np. w obrazach
Rembrandta, Velasqueza, Goyi i wielu innych. Animatorzy nowej
artystycznej
praktyki pragną czegoś innego, chcą aby poprzez oddziaływanie ich
wytworów
doszło do gruntownej zmiany mentalności tego, kto ich doświadcza. Nie
wchodzą
tu w grę jedynie zmiany ilościowe lub ewolucyjne, które
mogłyby prowadzić do
pogłębienia bądź wzbogacenia osobowości odbiorców, lecz
nagłe zmiany
rewolucyjne, obliczone na radykalne przekształcenie struktury psychiki
osób
biorących udział w artystycznej grze. Według A. Danto,
twórcy nowej generacji
zdecydowanie odchodzą od roli konstruktorów i
wytwórców złożonych,
wielopoziomowych struktur artystycznych i sięgają po wzory
pochodzące z
najstarszych źródeł cywilizacji. Nawiązują do
zespolonych z magią i religią
form sztuki archaicznej, gdzie artysta pełnił rolę szamana bądź
kapłana;
wciągając publiczność do współuczestnictwa w prowadzonej
grze, oddziaływał na
podstawowe ukonstytuowanie ich osobowości, a przez to prowadził do
przemiany
ich wrażliwości i sposobu postrzegania świata. Animatorzy
nowej formacji
artystycznych działań proponują coś, co daleko wykracza poza
funkcje sztuki
postrzegane z perspektywy tradycyjnej estetyki i stawia pod
znakiem zapytania
sensowność istnienia jej kluczowej kategorii, jaką jest niewątpliwie
pojęcie
dzieła sztuki. Jeżeli to się zdarza, to nie ma potrzeby, aby dzieło
sztuki
musiało dłużej istnieć - konstatuje Danto[iv],
a jego opinia w tej sprawie nie należy do odosobnionych. Wielu
współczesnych
estetyków wskazuje na zanikanie i zmierzch pojęcia dzieła w
tekstach
interpretatorów szukających właściwych określeń dla
opisania nowego etapu
funkcjonowania artystycznej praktyki[v].
Zmiana
artystycznego paradygmatu dokonuje się w sposób
gruntowny i kompleksowy.
Większość uprawianych form aktywności w obrębie dzisiejszego "świata
sztuki", choć określanych jeszcze (siłą przyzwyczajenia)
jako
artystyczne, przedstawia się nader osobliwie. W istniejących nadal
galeriach
olbrzymie przestrzenie wystawowe straszą pustką bądź nudą.
Biura Wystaw
Artystycznych, czyli instytucje powołane do prezentacji dzieł sztuki,
licytują
się nawzajem w pomysłach na ożywienie twórczej
atmosfery. Odbiorcom oferuje
się różnego rodzaju „wychowawcze”
działania, jakie dotychczas były uprawiane w
rozmaitych domach kultury, prowadzących mniej lub bardziej
ambitną i zazwyczaj
instytucjonalnie sterowaną "politykę kulturalną", a więc: dyskusje,
prelekcje, odczyty, promocje książek i prezentacje odpowiednio
politycznie
umocowanych osób, jak również pokazy
filmów o sztuce, której obszar ulega
permanentnej deprecjacji. Czy tak ma wyglądać ostatni, czyli
"posthistoryczny"
i "ponowoczesny" etap nowoczesnej intelektualizacji sztuki? Obecność
artystycznych przedmiotów w galeriach należy dziś do
rzadkości, a jeśli się
zdarza - to przeważnie jako funkcjonalny element większej całości,
efemerycznej
akcji albo aranżacji przestrzeni, okazjonalnie i
instrumentalnie motywowanych
"instalacji", które zazwyczaj są wcześniej planowane,
obmyślane i uzgadniane
w ramach "strategii" bądź "kampanii" prowadzonych przez
"kuratorów" albo "komisarzy" organizowanych ekspozycji.
Militarne konotacje kluczowych terminów określających
funkcjonowanie sztuki
mimowolnie zdradzają rzeczywiste intencje jej animatorów:
prowadzona gra jest w
istocie walką, która toczy się już nie o dzieło ani
artystyczną qualitas,
lecz o utwierdzenie
własnej dominacji i "woli mocy" w oficjalnych strukturach życia
artystycznego. Słowa "kurator" i "komisarz" dobrze z tymi
intencjami współgrają: kurator to wszakże osoba,
której zadaniem jest sprawowanie
dozoru i opieki nad kimś pozbawionym wolności oraz
samostanowienia, zaś
komisarz to stały lub wyznaczony czasowo przedstawiciel władzy, mający
do
spełnienia określoną misję. Sami artyści odgrywają w tych procesach
przemian
rolę drugorzędną i z reguły przedmiotową, utracili dawną autonomię i
wyróżnioną
pozycję twórczych podmiotów na rzecz
podporządkowania władzy i koniunkturalnej
pragmatyce "urzędników sztuki". Umocowani administracyjnie,
biegli w
socjotechnice zarządcy artystycznego życia wyprowadzili
krańcowe wnioski z
instytucjonalnej definicji sztuki: zajęli najważniejsze pozycje w
prowadzonej
grze, przyznali samym sobie rangę najwyższej instancji,
decydującej o
kierunku, sensie i wartości artystycznych działań.
Nowa
sytuacja w
sztuce stanowi poważne wyzwanie dla estetyki, której
zadaniem jest
skonstruowanie odpowiednich pojęć dla intelektualnego ujęcia i
wyjaśnienia
rozpoznanych stanów rzeczy. Filozoficzne projekty
odczytywania zawartych w
sztuce znaczeń, ciągle ponawiane próby ich zrozumienia i
właściwej
interpretacji podejmowane są dziś zarówno w ukształtowanej
przez nowożytną
tradycję estetyce, jak i różnych odmianach
współczesnej filozofii, zwłaszcza w
nurtach fenomenologii,
filozoficznej hermeneutyki, neopragmatyzmu i niektórych
wątkach postmoderny. Prawie każda z tych opcji proponuje
rozpoczęcie
filozoficznego namysłu nad sensem sztuki od kategorii
doświadczenia, jako
źródłowego kontaktu z pierwotną sferą artystycznych
faktów. Postulat powrotu do
doświadczenia pojawia się nawet w kontekście tych nurtów
filozofii, które
dotychczas uznawały to pojęcie za bezużyteczne[vi],
czego przykładem są deklaracje niektórych przedstawicieli
neopragmatyzmu, mocno
uwikłanych w przesądy i założenia postmoderny[vii].
Jednakże
ów,
regulowany bez mała neopozytywistyczną intencją, postulat powrotu do
empirii
jako podstawy i gwarancji obiektywności oraz pewności estetycznego
poznania,
choć słuszny, może okazać się niewystarczający i mało skuteczny bądź
zgoła
zawodny, jeżeli nie zostanie dopełniony rozpoznaniem znaczeń
konstytuujących
kluczowe pojęcie doświadczenia. Potwierdza to teoria i praktyka
interpretacji
nowych zjawisk sztuki współczesnej, która
odwołując się do empirii, wcale nie
prowadzi do porozumienia, ani nawet uzgodnienia
wspólnych płaszczyzn pośród
różnych perspektyw badawczych, lecz raczej przeciwnie -
ujawnia ich wielość i
fundamentalne poróżnienie. To samo dotyczy
zróżnicowania twórczych postaw,
zobiektywizowanych w artystycznych wytworach oraz towarzyszących im
autorskich
komentarzach bądź manifestach.
Szczególnie
wyraźny i akcentowany w sztuce współczesnej od
drugiej połowy ubiegłego wieku
skrajny pluralizm artystycznych zachowań oraz granicząca z dowolnością
swoboda
interpretacji podważają Kantowską zasadę "subiektywnej
konieczności"
jako regulatywnej idei tworzenia i odbioru sztuki, a wraz z
nią nowożytny mit
o autonomicznym i autotelicznym charakterze artystycznej
twórczości,
pielęgnowany w tradycji pokantowskiej estetyki. Mnogość przekonań i
niemożliwych do uzgodnienia opinii w kwestii semantyki artystycznych
działań,
akcentowanie znaczeń desygnowanych nie tyle przez artystyczne
struktury, ile
przez otaczające je społeczno-filozoficzne konteksty, świadczą dziś
raczej o
nieautonomicznym i nieautotelicznym charakterze sztuki. Wskazują także
na jej
zależność od szerszego (niż tylko estetyczny) horyzontu ludzkiego
rozumienia.
Wydaje
się, że
samo pojęcie doświadczenia, choć służy określeniu elementarnych zjawisk
i
stanów rzeczowych, mających być podstawą i gwarancją
prawdziwości oraz pewności
poznania, nie jest pojęciem jasno
określonym ani jednoznacznym. Mimo pozorów
bezpośredniości, oczywistości i źródłowości, jest ono raczej
pojęciem
teoretycznym i systemowym, czyli nabiera konkretnej treści dopiero w
ramach
określonej perspektywy filozoficznej i światopoglądowej.
Dlatego mówiąc o
doświadczeniu estetycznym bądź o doświadczeniu sztuki, warto zdać sobie
sprawę
z tego, jakiego rodzaju doświadczenie mamy na uwadze. Można bowiem
mówić o
wielości egzystencjalnych doświadczeń, zarówno
motywujących intencje i twórcze
zachowania artystów, jak i kształtujących
pojmowanie sensu oraz efektu
oddziaływania ich wytworów.
Wśród
wielu
możliwych rodzajów doświadczenia, jakie spotykamy (bądź ono
spotyka nas) w
kontaktach ze sztuką współczesną - dwie jego postacie rysują
się jednak
najwyraźniej, a mianowicie (1) doświadczenie otwarcia, w
którym dominuje
postawa kontemplacyjna i receptywna, będąca odpowiedzią na
aktywnie
oddziałującą wartość obecną w artystycznej strukturze, oraz coraz
częściej dziś
spotykane (2) doświadczenie jako artystyczne działanie, będące
wynikiem
(ukształtowanego w duchu nowożytnej nauki i techniki)
zaplanowanego i zorganizowanego
eksperymentu oraz badania, mające na celu opanowanie i przekształcenie
przedmiotowo potraktowanej rzeczywistości.
Jakie doświadczenie?
Pierwszy
rodzaj
doświadczenia jest
konsekwencją afirmacji i zgody na obecność świata i drugiego człowieka,
wyrazem
uznania i respektu dla ich autonomii w istnieniu oraz posiadanej
wartości.
Doświadczający w ten sposób podmiot uczestniczy w
szczególnym spotkaniu z czymś
źródłowym, co rości sobie prawo do bycia prawdą. Obecne w
filozofii
europejskiej od czasów starożytnych pojęcie doświadczenia
jako empirii oznaczało
w pierwszej
kolejności właśnie ów bezpośredni, wrażeniowy
kontakt z różną od
doświadczającego podmiotu rzeczywistością i było odpowiedzialne za
kształtowanie się na jej temat najbardziej podstawowej i
ogólnej wiedzy. Opis takiej
sytuacji poznawczego otwarcia wobec świata jako źródła
prawdziwie filozoficznej
wiedzy znajdujemy w słynnym fragmencie tekstu Diogenesa Laertiosa:
Pitagoras,
gdy zapytał go Leon, tyran Fliuntu, kim jest, rzekł w odpowiedzi, że
jest
filozofem. Mówił, że życie jest podobne do święta ludowego;
jedni idą na nie,
żeby wziąć udział w igrzyskach, inni - żeby handlować, a jeszcze inni,
i to
najlepsi, jako widzowie; podobnie w życiu, jedni są niewolnikami sławy,
inni
władzy, inni są natomiast filozofami i szukają prawdy[viii].
Pierwotne
pojęcie doświadczenia wskazuje
zatem w pierwszej kolejności na jego receptywny i zdarzeniowy
charakter.
Człowiek doświadczający czegoś jest zarazem doświadczany,
wychodzi naprzeciw
zdarzeniom świata bez strategicznego przygotowania i taktycznych
reguł, nie
narzuca im swoich subiektywnych oczekiwań, wyobrażeń ani pojęciowych
schematów.
Raczej przeciwnie, stara się dopasować własne kategorie
pojęciowe do
rozpoznawanych stanów rzeczy jako czegoś, co
przychodzi z zewnątrz i
radykalnie przekracza horyzont jego subiektywności.
W starożytnym
opisie doświadczenia jako źródła rzetelnej wiedzy wyraźnie
widać zbieżność i
praktyczną nieodróżnialność między
p o z
n a n i e m i d o z n a n i e m, tym, co
posiada charakter
poznawczy, i tym, co ma walor estetyczny. Obie postawy charakteryzują
się
otwarciem i bezinteresownością, obie mają postać receptywną i
zawieszają pospieszny
osąd subiektywności na rzecz dopuszczenia do głosu prawdy mającej swoje
siedlisko w szeroko pojmowanym zdarzeniu. W
takiej
perspektywie rozumienia nie
istnieje zasadnicza różnica między doświadczeniem
faktów artystycznych,
dziejowych wydarzeń i świata natury jako przedmiotu poznawczej
refleksji.
Sytuacja
uległa
zmianie w kontekście mentalności nowożytnej, która
ukształtowała nową koncepcję
wiedzy, motywowanej nie tyle bezinteresowną kontemplacją
świata, ile jej
praktyczną użytecznością. Nowożytne poznanie naukowe od
początku jasno
określiło cel i charakter swoich poszukiwań, jako zorientowanych
instrumentalnie, praktycznie i przedmiotowo. Sterowała nimi idea
systematycznego opanowania świata natury (i samego człowieka) za pomocą
metodycznie planowanych i zorganizowanych operacji. Odkrycia
nauki ustalały
prawidłowości przyrody, a te z kolei umożliwiały skuteczne
poszukiwanie wynalazków
technicznych. Nowa koncepcja wiedzy była ściśle skorelowana z
przekształceniem
znaczeń składających się na samo pojęcie doświadczenia.
Utrwalona w
filozoficznej tradycji od czasów starożytnych
postawa bezinteresownej
ciekawości, zdziwienia i receptywnego otwarcia na sens rzeczywistych
zdarzeń,
jako konstytutywna dla pojęcia empirii,
została poddana surowej
ocenie. Twórcy nowożytnego paradygmatu wiedzy naukowej od
początku podkreślali
aktywną rolę doświadczającego podmiotu. Franciszek Bacon w
miejsce empirii
zaproponował eksperyment (jako zasadę
ustalania faktów) oraz drogę indukcji eliminacyjnej
(jako zasadę uogólniania
faktów), czyli opracował odpowiednią strategię i
metodę egzaminowania
doświadczanej rzeczywistości. W jego
ujęciu postawa czysto receptywna, pozbawiona testującej roli
podmiotowego
rozumu, jest dla naukowego poznania zupełnie bez wartości.
Czyste doświadczenie,
które, jeśli samo się nastręcza,
nazywa się przypadkiem, jeśli się go poszukuje - eksperymentem. Ten zaś
rodzaj
doświadczenia to nic innego jak przysłowiowy groch z kapustą oraz
chodzenie po
omacku, jakie ludzie stosują w nocy - dotykając wszystkiego, czy
przypadkiem
nie uda im się wpaść na właściwą drogę. Ale byłoby z ich strony o wiele
lepiej
i rozważniej poczekać do dnia albo zapalić światło, a potem dopiero
udać się w
drogę [ix].
Nowożytne
pojmowanie doświadczenia
zredukowało bogatą treść starożytnej empirii
do sumy wolnych od
mentalnego współczynnika, zmysłowych spostrzeżeń,
będących tylko surowym (i
usytuowanym po stronie przedmiotowej) materiałem poznawczym,
który następnie
był przetwarzany przez rozum do postaci zasobu gotowej, systematycznie
uporządkowanej wiedzy. Jednostkowe, konkretne doświadczenie
zostało ostro
przeciwstawione ogólnej i abstrakcyjnej teorii, a
spontaniczne, bezpośrednie i
osobiste doznanie świata - zorganizowanym i ponadindywidualnym
formom
poznania.
W ten
sposób
rozeszły się drogi doświadczenia naukowego i estetycznego,
eksperymentalnie
sprawdzalnej wiedzy i nie poddającej się metodycznym unormowaniom
artystycznej
świadomości. Nowożytna mentalność, w której zasięgu znalazła
się także
ukształtowana wówczas (jako nowa dyscyplina filozoficzna)
estetyka - pozbawiła
piękno (i inne wartości estetyczne) wymiaru prawdziwości, a sztukę i
artystyczne myślenie, do tej pory ściśle związane z
ontologicznie pojętym
byciem (Sein),
usytuowała
w wyizolowanej od rzeczywistych powiązań ze światem, sztucznej
przestrzeni
fantazji i estetycznej ułudy (Schein).
sukcesy naukowego myślenia i ich
zastosowanie w
dziedzinie techniki
utrwaliły prestiż scjentystycznego pojmowania doświadczenia, lecz
zarazem
doprowadziły do niezwykłego zubożenia jego treści. Podobnie
uległ
zniekształceniu sens doświadczenia (przeżycia) estetycznego,
które - pozbawione
obiektywnych odniesień - zostało zredukowane do sfery subiektywnych i
prywatnych doznań jednostki.
Dopiero
filozofowie XX wieku, tacy jak E. Husserl, J. Dewey, H.-G. Gadamer,
upomnieli
się o pierwotne i właściwe treści przysługujące temu pojęciu,
dostrzegli też
faktyczną bliskość generowanej przez nie perspektywy poznawczej i
estetycznej.
Gadamer rozpoznał rzeczywistą i nie zubożoną postać ludzkiego
doświadczenia
oraz rozumienia świata właśnie w doświadczeniu sztuki. W pierwszej
części
Wahrheit und
Methode, zatytułowanej
Freilegung
der Wahrheitsfrage an
der Erfahrung der Kunst [x],
dokonał
szczegółowej analizy tego pojęcia, wykazując, że -
wbrew scjentystycznemu
empiryzmowi - denotuje ono przede wszystkim postawę receptywną i
oznacza
jednostkowe, niepowtarzalne i niemożliwe do przewidzenia
zdarzenie, które
posiada charakter otwarty (jest otwarte na dalszy ciąg
zdarzeń). Podstawowa
forma doświadczenia, określonego przez Gadamera jako Erfahrung,
realizuje się przede
wszystkim w spotkaniu człowieka z wytworami sztuki, lecz zarazem
stanowi
strukturalny model rozumiejącego spotkania człowieka z
przestrzenią dziejów,
tradycji i szeroko pojętej kultury. Rzeczywiste doświadczenie
zawsze posiada
charakter całościowy i nieprzewidywalny, absorbuje całą sferę
duchowości
człowieka i apeluje nie tylko do jego ratio, lecz
także do
wielu innych poziomów
psychiki. W odróżnieniu od metodycznie
zorganizowanego eksperymentu - nie daje
się ono w pełni zaplanować, tak jak nie daje się zaplanować ani
przewidzieć
rezultat oddziaływania dzieła sztuki na psychikę odbiorcy.
Gadamer
poddał
krytyce nowożytną koncepcję doświadczenia i opartej na nim wiedzy jako
efektu
poznania podporządkowanego restryktywnej metodzie naukowej.
Sprzeciwił się
także scjentystycznej wierze w naukę, jak również
motywowanej nią próbie
rozciągania metod naukowych na wszystkie dziedziny poznania. Wykazał,
że zarzucenie
starożytnego pojęcia teorii jako bezinteresownego oglądu, na rzecz
czysto
pragmatycznych znaczeń, doprowadziło do zaniku całościowego
widzenia świata we
współczesnej nauce, czego skutkiem jest brak odpowiedzi na
najważniejsze dla
człowieka pytania natury moralnej, światopoglądowej i
egzystencjalnej.
W
kontekście
współczesnej filozofii,
zwłaszcza w nurtach inspirowanych fenomenologią, hermeneutyką,
egzystencjalizmem, personalizmem i myśleniem ekologicznym,
nastąpiła wyraźna
zmiana w ocenie słuszności perspektywy scjentyzmu i scjentystycznej
koncepcji
doświadczenia. Nowożytnej koncepcji doświadczenia jako
eksperymentu i
towarzyszącej jej bezwarunkowej wierze w naukę nie otacza już dziś
atmosfera filozoficznej
aprobaty, przeciwnie, z różnych stron dochodzą głosy
krytyki, których źródło
znajduje się także w nurtach generalnie przychylnych dla oświeceniowej
ideologii. Wśród wielu opinii znaczącą jest wypowiedź Jürgena
Habermasa, znanego obrońcy paradygmatu nowożytności jako
"niedokończonego
projektu", który przypomniał współczesnym
filozofom podstawowe kategorie
antropologiczne: ważność kategorii osoby, współuczestnictwa
i „odpowiedzialnego
sprawstwa” (zwłaszcza w perspektywie potocznej świadomości) jako nie dającej zredukować się do
naturalistycznego
"czystego opisu". Stwierdził on, że:
Świadomość odpowiedzialnego
sprawstwa jest jądrem samowiedzy, która odsłania
się tylko w perspektywie
uczestnika, a jest niedostępna dla weryfikującej obserwacji naukowej.
Scjentystyczna wiara w naukę, która pewnego dnia nie tylko
uzupełni, ale
zastąpi osobową samowiedzę przez obiektywizujący opis, nie jest nauką,
lecz
kiepską filozofią[xi].
Współczesna
filozofia nauki odchodzi
zatem od nowożytnego paradygmatu doświadczenia jako
eksperymentu motywowanego
chęcią panowania nad przyrodą i społeczeństwem. Przyjmuje
także do wiadomości
prawdę przypomnianą przez Gadamera, że istnieją wymiary
doświadczenia bardziej
podstawowe od respektowanych w nauce i realizujące się poza nauką - w
dziedzinie sztuki, religii, rozumiejącym uczestnictwie w
tradycji i we
wspólnotowych formach życia. Także samo pojęcie naukowego
doświadczenia jako
sterowanego metodą eksperymentu wiele straciło na ostrości. Wiadomo
dziś w
filozofii i naukach szczegółowych, że nie istnieje
jedna standardowa metoda
naukowa (o jakiej rozmyślali Bacon i Kartezjusz), zapewniająca
prawdziwość,
obiektywność i racjonalność poznania. Spełniająca takie wymogi
metoda jest
mitem stworzonym przez naukowców, filozofów i
popularyzatorów nauki[xii].
Wiadomo też, że większość metod naukowych (takich jak
obserwacja, metoda prób
i błędów) nie różni się w istotny
sposób od sposobów poznania potocznego.
Przyjmuje się także, iż decydujące znaczenie w rozwoju nauki posiada
trudna do
racjonalnego wyjaśnienia genialność i kreatywność jej
twórców, a więc
kategorie, które od dawna były znane także
twórcom sztuki.
Konsekwencje
dla artystycznego działania
Hermeneutyczna
rekonstrukcja pojęcia
doświadczenia odsłoniła ponownie bliskość postawy teoretycznej
(naukowej) i
estetycznej, które spotykają się razem w perspektywie
bezinteresownego oglądu świata.
Prawda rozpoznawana w nauce i uobecniana przez sztukę
współkształtowała
całościową postać hermeneutycznej presupozycji sensu. Odtwarzając
pierwotne
struktury doświadczenia (jako Erfahrung)
na
podstawie rzeczywistego przebiegu rozumiejącego spotkania ze sztuką,
Gadamer
żywił nadzieję, że znalazł wspólną płaszczyznę łączącą
wytwory sztuki dawnej,
zanurzonej w kulturowej tradycji, i sztuki najnowszej,
zmagającej się z
wyzwaniami swojego czasu. Był przekonany, że:
Kwestia, przed którą
stawia nas dzisiaj sztuka,
zakłada już z góry zadanie zbliżenia do siebie
rozbieżności lub ostrych
przeciwieństw: z jednej strony mirażu historyzmu, z drugiej zaś mirażu
progresywizmu. Miraż historyzmu można określić jako zaślepienie
wynikające z
wykształcenia, które pozwala sądzić, że znaczące jest tylko
to, co dobrze znamy
z tradycji kulturowej. Miraż progresywizmu, odwrotnie, żywi
się rodzajem
zaślepienia ideologiczno-krytycznego, gdy krytyk wierzy, że czas
powinien
rozpoczynać się od nowa z dniem dzisiejszym i jutrzejszym, i
zarazem
postuluje, by tradycję, w której człowiek tkwi, raz
dokładnie poznać i
pozostawić za sobą. Właściwą zagadką, którą podsuwa nam
kwestia sztuki, jest
właśnie r
ó w n o c z e s n ość tego, co
p r z e s z ł e, i
tego, co o b e c n
e.
Nic nie jest wyłącznie stopniem wstępnym i nic wyłącznie
zwyrodnieniem,
musimy raczej zapytać, co tego rodzaju sztukę jako sztukę godzi z sobą
samą i w
jaki sposób sztuka stanowi przezwyciężenie czasu[xiii].
Autor Prawdy i
metody
sądził,
że wspólną osnową łączącą zjawiska dawnej i nowej sztuki
jest podstawowa forma
estetycznego doświadczenia, dlatego był skrajnie tolerancyjny
wobec nowej
artystycznej praktyki, obdarzał kredytem zaufania nawet najbardziej
ekstremalne
i kontrowersyjne realizacje artystyczne, takie, które według
innych koncepcji
estetycznych (np. estetyki R. Ingardena) uchodziłyby najwyżej
za dzieła sztuki
„honoris causa” - wytwory
sztuki
dadaistycznej (ready mades
Duchampa),
przedmioty pop-artu i sztuki
efemerycznej wszystko, co stwarza możliwość zawierania
jakiegokolwiek sensu i
domagającego się interpretacji artystycznego przesłania. Nie
przewidział
jednak dalszego rozwoju wypadków w obrębie "świata sztuki",
sytuacji,
kiedy zwolennicy "mirażu progresywizmu" opanują kluczowe pozycje w
artystycznej grze i doprowadzą w końcu do radykalnego przekształcenia
jej
reguł.
Wspomniana
wyżej
nowa mutacja artystycznej praktyki, określona przez A. Danto jako disturbatory Art,
przyniosła w istocie
zmiany, które nie tylko unieważniły zasady dawnej sztuki,
lecz zakwestionowały
także model hermeneutycznego doświadczenia, spełniający się dotychczas
najpełniej
właśnie w jej obrębie. W praktyce sztuki drugiej połowy XX wieku stała
się
rzecz szczególna: oto przezwyciężona w filozofii
nauki i samej nauce postać
scjentystycznego doświadczenia (jako metodycznie
zorganizowanego eksperymentu)
powróciła w artystycznym przebraniu ponownie, jako
wiodąca idea nowej sztuki.
Empiryczny kontekst tworzenia i odbioru wytworów "sztuki
krytycznej",
"sztuki szoku", różnych rodzajów "antysztuki",
"posztuki" i "metasztuki" , którego początki sięgają
"przełomowych" eksperymentów utopijnej i dadaistycznej
awangardy,
posiada więcej cech wspólnych ze scjentystyczną kalkulacją i
pragmatycznie
zorientowaną manipulacją niż z bezinteresownym i zbliżonym do
kontemplacji
doświadczeniem estetycznym. Sugerowana przez A. Danto
wykładnia, jakoby disturbatory Art
realizowała archaiczny
model sztuki jako magiczno-religijnej obrzędowości, jest
głęboko nietrafna,
wiele argumentów przemawia za tym, że animatorzy
po-nowoczesnych form
liberalnej, zlaicyzowanej i odczarowanej sztuki amerykańskiej
oraz
europejskiej końca XX wieku sięgnęli do znacznie młodszych
źródeł inspiracji,
szczególnie do podszytej dyskursem władzy nowożytnej idei
metodycznego poznania
oraz do wzorów artystycznych zachowań, wykoncypowanych w
laboratoriach
rewolucyjnych ideologów awangardy. Progresywnie
zorientowanej sztuce
przyświeca nie tyle mistyczno-magiczna idea powrotu do
źródeł archaicznej
wspólnoty, ile zachęcająca do skrajnego aktywizmu
jedenasta teza o Feuerbacbu
Karola Marksa. Nowożytne pojęcie
doświadczenia pozostawiło wyraźny ślad
we wszystkich segmentach szeroko rozumianej estetycznej sytuacji: w
określeniu
twórczego podmiotu, artystycznych wytworów i ich
aksjologicznej kwalifikacji,
jak również w zachowaniach odbiorców
nowej sztuki.
[1]
Twórcza
postawa artysty przestała oznaczać studiowanie estetycznie
nacechowanych form
natury, ewokację duchowych bądź psychicznych treści albo
konstruowanie
misternych i niespotykanych w naturze kształtów. Artyści, a
właściwie
roztaczający nad nimi ideologiczną opiekę kuratorzy i
komisarze w pierwszej
kolejności zaczęli koncentrować uwagę na starannym obmyślaniu i
projektowaniu
odpowiedniej strategii działań, mających na celu wywołanie
odpowiednich
reakcji wśród odbiorców, do których
owe działania były adresowane.
[2]
Przedmioty
artystyczne zostały pozbawione jakościowo wartościowego
uposażenia i
wielopoziomowego ustrukturowania, tak charakterystycznego dla
dawniejszych
dzieł sztuki. Została także mocno zredukowana ich bogata polisemia. Artystyczne przesłanie,
dotychczas
zorientowane konotacyjnie, zostało zastąpione mocnym przekazem
nastawionym na
jednoznacznie określoną i skalkulowaną denotację, przez co zyskało
ilustracyjny
charakter wcześniej obmyślanej treści, wytwór zbliżony
raczej do publicystyki
niż sztuki. Ten rodzaj przekształcenia w znacznej mierze
wyjaśnia zjawisko
zanikania pojęcia dzieła sztuki, jako niestosownego w kontekście nowego
paradygmatu artystycznych działań.
[3]
Uległa
także
zmianie sytuacja odbiorcy, który został pozbawiony
możliwości zajęcia postawy
receptywnej i kontemplacyjnej, jako odpowiedzi na wartość
obecną w
artystycznych strukturach. Na jej miejsce pojawiła się konieczność
ciągłej
mobilizacji uwagi oraz gotowości do odpowiedniej
reakcji na niespodziewaną
(często agresywną i szokującą) artystyczną akcję. Przeżycie
estetyczne
utraciło swój złożony, wielopoziomowy i wielofazowy
przebieg, stając się
momentalną odpowiedzią na emocjonalne bądź intelektualne pobudzenie.
[4]
Obecna w
twórczym procesie i w artystycznych strukturach sieć
dialektycznych napięć
(między akceptacją tradycji a innowacyjnym jej przekraczaniem, między
determinizmem a wolnością, konsekwencją a nieprzewidywalnością,
stwarzaniem a
odkrywaniem, tworzywem a artystyczną formą, etc.[xiv]
),
które stanowiły o życiu,
wewnętrznym napięciu i
sile oddziaływania dzieła sztuki - została przeniesiona niejako z
wnętrza - na
zewnątrz wytworów nowej sztuki; animatorzy nowych form
aktywności skupiają się
raczej na organizowaniu napięć, spięć i konfliktów
między autorem
artystycznego projektu a jego odbiorcami.
Rozważane
w tym
tekście nurty sztuki "zaburzającej", "krytycznej" i różnych
odmian "metasztuki", nie wyczerpują, rzecz jasna, całego spektrum
współczesnych zjawisk artystycznych, chociaż - jako
mocno nagłośnione przez
środki masowego przekazu - nadają szczególną tonację
całości. Doświadczenie
hermeneutyczne (tożsame z doświadczeniem estetycznym) nadal stanowi
naturalny
kontekst wielu artystycznych działań, głównie tych, w
których ciągle respektuje
się ważność - ugruntowanych w tradycji - kategorii sensu,
piękna i znaczącej
formy, które zachowują dystans wobec nadmiernych
uroszczeń intelektu oraz
instytucjonalnych struktur w obrębie świata sztuki. Od ekspansji
zubożonych
form artystycznego doświadczenia (jako eksperymentu) zdają się
być wolne różne
nurty eklektycznej postmoderny (w duchu Charlesa Jencksa), a także
tworzone
współcześnie dzieła, inspirowane światopoglądem ekologicznym
i religijnym, jak
również twórczość wielu artystów
działających w pewnym oddaleniu od
"nicującej" ideologii mass mediów. Możliwe, ze tylko
twórcy takich (i
podobnych im) dzieł zachowają sens sztuki dla przyszłych
pokoleń, tylko bowiem
oni potrafią skutecznie wymknąć się ciągle narastającym
tendencjom, służącym
manipulacji i uprzedmiotowieniu ekspresji ludzkiego życia.
Tylko oni rozumieją
słowa poetyckiego przesłania sztuki:
przy piaszczystej drodze
źródło.
Słuchaj - płyną pod nami
wielkie wody głębi [xv].
[i] J.F. Lyotard. „Odpowiedź na pytanie: co to jest postmodernizm?” w: Postmodernixm,.Antologia przekładów R. Nycz (wybór i opracowanie) Kraków 1997 s. 52.
[ii] H.-G. Gadamer. „Sztuka i naśladownictwo” w: Rozum, słowo, dzieje. Szkice wybrane K. Michalski (wybór i opracowanie) Warszawa 2000, s. 156.
[iii] Por. A.C. Danto, Encounters and Reflections, Berkeley 1997, s. 300; cyt. za: E. Bogusz „Krytycy poza wszystkim nie są Bogami. Sztuka i krytyka według A.C. Danto”, Estetyka i Krytyka nr 3/2002,
[iv] Tamże.
[v] Interesujące uwagi na temat postępującego procesu wychodzenia z użycia kategorii dzieła sztuki we współczesnej kulturze artystycznej zawiera tekst T. Kostyrko: „Pojęcie dzieła sztuki a sztuka współczesna”, Estetyka i Krytyka, nr 5/2003, s. 36-42.
[vi] Por. J. Kmita, A. Pałubicka, „Problem użyteczności pojęcia doświadczenia” w: Poszukiwanie pewności i jego postmodernistyczna dyskwalifikacja J. Such (red.) Poznań 1992, s.149-182.
[vii] Por. R. Shusterman „Somaestetyka” Biuletyn Polskiego Towarzystwa Estetycznego nr 7(1) 2005 s. 1-2.
[viii] Diogenes Laertios, Żywoty i poglądy słynnycb filozofów I. Krońska (oprac.) PWN, Warszawa 1982 s. 474-475.
[ix]
F.
Bacon Novum Organum J. Wikarjak, z oryginału łacińskiego
tłumaczył
K. Ajdukiewicz, PWN, Warszawa
1955 ,. 107-108.
[x] H.-G.
Gadamer Wahrheit
und Methode. Grundzüge einer
philosophischen Hermeneutik,
Mohr (Paul Siebeck), Tübingen 1986;
Erster Teil: Freilegung
der Wahrheitsfrage an der Erfahrung der
Kunst s. 9-176.
[xi] J. Habermas „Wierzyć i wiedzieć”, „Znak” nr 568 (wrzesień 2002).
[xii] Por. A. Bird Pbilosopby
oj
Science, McGill-Queen's University Press,
Montreal-Kingston-London-Buffalo
1998; R.G.A. Dolby Uncertain Knowledge. An Image oj Science
for a Changing
World, Cambridge University Press 1996; M. Heller, A.
Michalik, J. Życiński (red) Filozofoeać
w kontekście
nauki, Kraków 1987.
[xiii] H.-G. Gadamer Aktualność piękna. Sztuka jako gra, symbol t święto K. Krzemieniowa (tł.) Oficyna Naukowa, Warszawa 1993 s. 61-62.
[xiv] Na ten temat por.: W. Stróżewski Dialektyka twórczości PWM, Kraków 1983.
[xv] B. Szymańska, Słodkich
snów,
Europo! Wydawnictwo
Literackie, Kraków
2005 s. 68.